Kontrola zniżek poprawi rentowność ubezpieczycieli
NAWET 10 PROC. KIEROWCÓW OSZUKUJE towarzystwa przy zakupie polisy komunikacyjnej. Dzięki weryfikacji deklaracji klientów branża może zyskać do 300 mln złotych rocznie
Dzięki ośrodkowi informacji o kierowcach i wypadkach, który stworzył Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, ubezpieczyciele będą mogli sprawdzać, czy ich klienci nie oszukują na zniżkach za polisy komunikacyjne. Dostęp do bazy danych będą miały wszystkie towarzystwa, które zdecydują się przekazać dane o swoich klientach.
Właściciele samochodów przywykli do tego, że szukają najbardziej atrakcyjnych ofert ubezpieczeń i często zmieniają firmy, w których wykupują polisy. O ile jeszcze kilka lat temu przed zawarciem umowy trzeba było przedstawić poprzednie ubezpieczenie i na jego podstawie udzielane były zniżki, o tyle wojna o klientów zmusiła ubezpieczycieli do zrezygnowania z weryfikacji stażu i szkodowości kierowcy. Wystarczała deklaracja, a sprzedawca często dokładał jeszcze kolejny upust za zmianę towarzystwa.
Wielu kierowców wykorzystywało tę sytuację. - Szacujemy, że ok. 10 proc. klientów deklarujących najwyższą zniżkę nie powinno jej otrzymać, ponieważ wcześniej mieli szkody - mówi Katarzyna Grześkowiak, dyrektor ds. produktów komunikacyjnych w PZU.
W czasie trwających od początku roku prac nad bazą danych o kierowcach i wypadkach UFG zaprosił do jej testowania dziesięć towarzystw (m.in. PZU, Ergo Hestię, Wartę, Allianza, Generali, HDI-Asekurację czy Link4). Pozwolił im na weryfikację informacji o wybranych kierowcach. Łącznie prześwietlono ich 220 tys. Liczba nieprawdziwych deklaracji klientów była różna w różnych towarzystwach. Na przykład w Generali było to 2 proc. klientów, a w Warcie - 5 proc.
System jest już gotowy. Jak mówi Aleksandra Biały, rzecznik prasowy UFG, ubezpieczyciele będą mogli z niego korzystać po podpisaniu odpowiednich umów. Na razie fundusz czeka na uwagi do ich treści. Jeśli nie będą liczne, to jest szansa, że towarzystwa będą mogły rozpocząć masową weryfikację danych o klientach już w styczniu.
W ubiegłym roku ze sprzedaży obowiązkowych ubezpieczeń mieli ponad 7 mld zł przypisu składki.
Szacuje się, że w tym roku zakłady musiały dołożyć do tego biznesu ponad 1 mld zł. Można szacować, że na uszczelnieniu rynku zyskają nawet do 300 mln zł rocznie.
Ofiary wypadków samochodowych, których sprawcy nie mieli obowiązkowej polisy OC, nie są pozostawione same sobie. Mogą liczyć na wypłatę odszkodowania z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Do niego trafia część składki, jaką kierowcy płacą ubezpieczycielom za polisy OC.
Po wypłacie świadczenia fundusz występuje przeciwko sprawcy wypadku i właścicielowi auta o zwrot odszkodowania. Rocznie jest prawie 2 tys. takich przypadków. Odmowa zwrotu pieniędzy powoduje skierowanie sprawy do sądu. Wartość długu rośnie nie tylko o koszty postępowania sądowego, ale także o odsetki.
Średnia wartość szkody spowodowanej przez kierowcę, który nie posiada polisy OC, to 10 tysięcy złotych. Rekordzista ma do zwrotu prawie 700 tys. złotych.
@RY1@i02/2010/253/i02.2010.253.000.011a.001.jpg@RY2@
Ubezpieczenia komunikacyne
Mariusz Gawrychowski
mariusz.gawrychowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu