Polski eksport potrzebuje silnych łokci
Branże eksportowe z niepokojem patrzą na marazm gospodarczy w Europie Zachodniej oraz ekspansywną politykę handlową krajów Azji
Wyraźny wzrost zamówień z zagranicy, jakie we wrześniu odnotowały polskie firmy przemysłowe, ma być jaskółką zwiastującą wiosnę dla naszych eksporterów. Jak podał pod koniec października GUS, we wrześniu nowe zamówienia od zagranicznych firm na polskie towary wzrosły o 12,1 proc., po wzroście o 0,7 proc. w sierpniu. Póki co eksport idzie nam słabiej niż przed rokiem – od stycznia do sierpnia sprzedaliśmy za granicę towary za dokładnie 1 mld zł, o 0,3 proc. mniej niż w pierwszych ośmiu miesiącach zeszłego roku. Mniej wyeksportowaliśmy m.in. do krajów strefy euro (-0,3 proc.), w tym do Niemiec (-0,8 proc.).
Na pobudzenie koniunktury u naszych zachodnich sąsiadów, którzy odbierają 27 proc. naszej sprzedaży zagranicznej, liczy m.in. branża meblarska, której produkcja nastawiona jest przede wszystkim na klienta z zagranicy. O ile w latach 2020–2022 wartość eksportu mebli wyraźnie rosła – z 13,0 mld euro do 16,6 mld euro, tj. o 28 proc. – o tyle dwa kolejne lata przyniosły nieznaczny spadek. Zgodnie z danymi GUS w 2024 r. za granicę sprzedaliśmy meble za 16,3 mld euro. Prawie połowa trafiła do naszych sąsiadów: Niemiec (34,2 proc.), Czech (8,3 proc.) i Słowacji (2,7 proc.). I choć Polska pozostaje drugim największym dostawcą mebli do RFN (4,9 mld euro w 2024 r.), to nasi producenci zderzają się tam z bardzo silną konkurencją z Chin. Państwo Środka było jedynym dostawcą, który w 2024 r. zwiększył swój udział w niemieckim imporcie mebli i to aż o 18,7 proc. Stało się to przede wszystkim kosztem Holandii (spadek o 20 proc.), Węgier (-16,3 proc.) i Francji (-8,1 proc.), ale i polska produkcja ma prawo czuć się zagrożona (w 2024 r. odnotowaliśmy śladowy spadek o 0,2 proc.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.