Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Sprzedaż aut w przyszłym roku załamie się, jeżeli na zakupy nie ruszą wreszcie firmy

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W najbardziej pesymistycznych scenariuszach sprzedaż nowych samochodów może zmniejszyć się w 2010 roku nawet o 40 proc. Jedyna nadzieja w firmach, które może w końcu zaczną wymieniać auta.

Sprzedawcy nowych samochodów już teraz zaczynają przygotowania do trudnego roku.

- Sprzedaż spadnie o 40 proc. Już zwalniam ludzi i szukam nowych źródeł dochodu - mówi Tadeusz Szewczyk, szef firmy Szewczyk, jednego z najbardziej znanych w Polsce dealerów.

Według niego sprzedawcom źle rokuje przede wszystkim zatrzymanie reeksportu samochodów, który był znacznie wyższy, niż wynika to z oficjalnego zestawienia statystyk sprzedaży raportowanej przez importerów z faktycznymi rejestracjami samochodów według Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. To porównywanie wykazuje różnicę na poziomie 15-17 proc. Jak twierdzi Tadeusz Szewczyk, dealerzy - nie chcąc narażać się na sankcje ze strony importerów - przed wysłaniem samochodów na Zachód najpierw je rejestrowali u nas w kraju, co zawyżyło tegoroczne - i tak kiepskie - statystyki.

Robili tak, gdyż w myśl obowiązujących przepisów mogą sprzedawać samochody tylko ostatecznym klientom, tymczasem to nie oni kupowali u nich najwięcej aut. Najwięcej sztuk kupowali pośrednicy, którzy korzystali z boomu na nowe wozy wywołanego przez rządowe dopłaty.

Według Witolda Nowickiego, dyrektora handlowego Toyota Motor Poland, tzw. jednodniowe rejestracje tak zamazały faktyczny obraz polskiego rynku motoryzacyjnego w tym roku, że trudno nawet prognozować, jak będzie on wyglądał w 2010 roku.

Na pewno jednak nie będzie różowo.

Zgadza się z tym Maciej Janiszewski, dyrektor zarządzający KPI Sports Cars, importera Porsche. Uważa on, że będzie dobrze, jeżeli przyszłoroczna sprzedaż zamknie się liczbą 300 tys. sztuk. A stanie się tak pod warunkiem, że na zakupy ruszą firmy. Szanse na to są spore.

- Z ostatnią dużą wymianą flot samochodowych w firmach mieliśmy do czynienia w 2007 roku, a jeżeli przyjmiemy, że cykl użytkowania auta w przedsiębiorstwie to trzy lata, taka wymiana powinna nastąpić już w przyszłym roku - uważa Maciej Janiszewski.

Ireneusz Tymiński, general manager KBC Autolease Polska, nie ma wątpliwości, że tak się stanie.

- Część firm wstrzymała wymianę obecnej floty i odczuwa już wysokie koszty eksploatacji, jakie pojawiają się przy wysokich przebiegach oraz po trzech-czterech latach użytkowania. Także realizacja odsuniętych w czasie inwestycji klientów wymaga odświeżenia floty lub zamawiania nowych pojazdów - mówi Ireneusz Tymiński.

Ich zapał studzi jednak Tadeusz Szewczyk.

- Jesteśmy już po pierwszych rozmowach z firmami leasingowymi. Nie będzie żadnej akcji zakupowej - mówi kategorycznie Tadeusz Szewczyk.

Łukasz Paździor, szef Mazdy w Polsce, uważa, że ratunek przyjdzie ze strony małych firm, a spadek reeksportu nadrobi zwiększony popyt na samochody z tzw. kratką.

Według niego może też dojść do zwiększonego zainteresowania zakupami nowych samochodów ze strony klientów indywidualnych, a to dlatego, że banki najprawdopodobniej w końcu poluzują kryteria przyznawania kredytów na auta. W efekcie, uważa on, że 2010 rok będzie co prawda poddany delikatnym turbulencjom, ale ostatecznie zakończy się wynikiem zbliżonym do tegorocznego. Takich optymistów jak on można jednak policzyć na palcach jednej ręki.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.166.004a.001.jpg@RY2@

Kryzys nie zaszkodził sprzedaży nowych aut

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.