Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kredyt technologiczny miał ruszyć w maju, może wystartuje w czerwcu

Ten tekst przeczytasz w 14 minut

● Z tego powodu BGK nie może podpisać umów z bankami komercyjnymi na wdrażanie tego instrumentu finansowego

● Firmy, które wezmą kredyt technologiczny, będą mogli liczyć na jego częściowe umorzenie

Dokładnie nie wiadomo, kiedy małe i średnie polskie firmy uzyskają dostęp do kredytu technologicznego. Ten znany z poprzednich lata instrument finansowy, działający przy wsparciu funduszy unijnych, miał ruszyć na początku roku. Jednak na skutek decyzji Komisji Europejskiej jego uruchomienie opóźnia się, a kolejne terminy startu kredytu technologicznego są przesuwane.

Początkowo miał to być przełom I i II kwartału. Z najnowszego harmonogramu programu Innowacyjna Gospodarka (kredyt jest jednym z działań w tym programie) wynika, że wsparcie dla małych i średnich firm miało ruszyć w II połowie maja. To już nieaktualne.

– Planujemy uruchomienie kredytu technologicznego w czerwcu – mówi Ewa Balicka-Sawiak, rzecznik prasowy Banku Gospodarstwa Krajowego.

To właśnie bank odpowiada za wdrożenie kredytu. Na początku unijne środki na ten cel (ponad 1,7 mld zł) miały trafić do niego w formie dotacji. Jednak Komisja Europejska uznała, że BGK nie może być beneficjentem, tylko musi stać się instytucją wdrażającą fundusze unijne. Wiąże się to ze spełnieniem wielu administracyjnych wymogów. Jednym z nich jest podpisanie porozumienia między BGK a Ministerstwem Gospodarki, które nadzoruje wdrażanie adresowanej do firm części programu Innowacyjna Gospodarka.

Z naszych informacji wynika, że to właśnie brak umowy między BGK a ministerstwem paraliżuje obecnie uruchomienie kredytu technologicznego. Bez niej bank jako element administracyjnej machiny wdrażającej fundusze unijne w Polsce nie może podjąć żadnych działań.

– Z uwagi na fakt, że dofinansowanie w ramach kredytu technologicznego będzie wypłacane ze środków państwowego funduszu celowego Fundusz Kredytu Technologicznego, konieczne było – zgodnie z przepisami ustawy o finansach publicznych – przygotowanie rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad gospodarki finansowej funduszu – twierdzi resort gospodarki.

Rozporządzenie zostało opublikowane 8 maja i jego wejście – według ministerstwa – umożliwi podpisanie umowy wykonawczej z BGK.

Dodatkowo sytuacje komplikuje fakt, że brak umowy nie pozwala BGK na zawarcie porozumień z bankami komercyjnymi. Są one niezbędne, bo zgodnie z ustawą o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej to właśnie banki komercyjne mają przyznawać firmom kredyty na zakup nowych technologii.

– Jesteśmy gotowi na uruchomienie kredytu technologicznego. Czekamy tylko na podpisanie porozumienia w tej sprawie – mówi GP Tomasz Kierkowski, dyrektor Biura Funduszy Unii Europejskiej i Programów Publicznych w Banku Pekao.

Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich ma nadzieję, że umowa między BGK a Ministerstwem Gospodarki zostanie podpisana do końca maja. Na koniec miesiąca jest bowiem planowane zawarcie umów między BGK a pierwszymi bankami komercyjnymi. Podkreśla, że w ankiecie, która została miesiąc temu przeprowadzona przez Związek Banków Polskich, kilkanaście banków wyraziło zainteresowanie wdrożeniem kredytu technologicznego.

Ten instrument finansowy ma umożliwić małym i średnim firmom pozyskanie środków na zakup oraz wdrożenie najnowszych światowych technologii. Jego atutem w porównaniu z kredytami inwestycyjnymi będzie możliwość umorzenia części wierzytelności w ramach przyznawanej przez BGK premii technologicznej. W ten sposób firma może zyskać maksymalnie 4 mln zł.

Według Tomasza Kierkowskiego zainteresowanie ze strony przedsiębiorców kredytem technologicznym jest spore. Jednak to, czy przełoży się ono na wnioski kredytowe, będzie zależało od zmiany konstrukcji instrumentu. Chodzi o uzależnienie wypłaty premii technologicznej od określonego poziomu sprzedaży powstałych na skutek inwestycji produktów. To może skutecznie zniechęcić przedsiębiorców do korzystania z kredytu. Takiego warunku przyznania wsparcia nie ma w innych rodzajach unijnych dotacji w programie Innowacyjna Gospodarka.

1ea61573-c3a3-4588-b8b3-caa489e72f1a-38905162.jpg

● zakup nowych lub używanych środków trwałych, z wyłączeniem środków transportu nabywanych przez przedsiębiorcę prowadzącego działalność w sektorze transportu

● najem, dzierżawę lub leasing środków trwałych (jeżeli umowa przewiduje obowiązek nabycia przez kredytobiorcę prawa własności środka trwałego z upływem okresu najmu, dzierżawy lub leasingu) oraz gruntów, budynków lub budowli (jeżeli będzie trwać przez co najmniej trzy lata od dnia zakończenia inwestycji technologicznej)

● rozbudowa istniejących budowli, budynków, maszyn, urządzeń stanowiących środki trwałe

● instalacja i uruchomienie maszyn i urządzeń stanowiących środki trwałe

● zakup lub leasing wartości niematerialnych i prawnych, jeżeli umowa leasingu przewiduje obowiązek nabycia ich z upływem okresu leasingu, które będą przez przedsiębiorcę wykorzystywane oraz pozostaną wyłącznie w zakładzie, w którym została zrealizowana inwestycja finansowana kredytem technologicznym co najmniej przez okres trzech lat od dnia zakończenia inwestycji technologicznej

● wydatki ponoszone na wykonanie prac wstępnych, studiów, ekspertyz, koncepcji i projektów technicznych

Kredyt technologiczny nie jest jedynym instrumentem inżynierii finansowej korzystającym z funduszy unijnych, którego start ma duże opóźnienie. Podobnie było ze wsparciem dla Krajowego Funduszu Kapitałowego, które udało się uruchomić dopiero na początku maja. Obecnie w kolejce czeka m.in. unijna inicjatywa Jeremie czy dotacje na dokapitalizowanie regionalnych funduszy poręczeniowych i pożyczkowych.

– Od 2014 roku większość funduszy unijnych na rozwój przedsiębiorczości może być dystrybuowana właśnie przy użyciu takich instrumentów finansowych – podkreśla Arkadiusz Lewicki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.