Trzy pytania do... Wojciecha Balczuna, prezesa PKP Cargo
– Ten zarzut nie ma żadnego uzasadnienia. Dostosowujemy ofertę do aktualnej sytuacji na rynku, a ta jest bardzo trudna. Po prostu agresywnie walczymy o klienta, bo do tego zmusza nas kryzys. Coraz niższe stawki to efekt drastycznego i trwałego obniżania naszych kosztów.
Gdy natomiast przyjrzymy się ofertom prywatnej części rynku, zobaczymy, kto rozpoczyna wojnę cenową. Jedna z firm, której nie będę wskazywał palcem, zaoferowała ostatnio przewiezienie tony węgla za niewiele ponad 10 zł za każdy kilometr. To jest stawka absolutnie poniżej kosztów.
– Od kilku lat obserwujemy zmiany na kolejowym rynku. Polegają one m.in. na tym, że rządy unijnych krajów wspierają swoich przewoźników, jak choćby Francuzi albo Niemcy, którzy pomogli przejść procesy restrukturyzacji swoim państwowym spółkom przewozowym. Potem te firmy prowadziły akwizycję w Europie i dynamicznie rozwijały się. Chcemy się restrukturyzować i dostosowywać do potrzeb rynku. W obecnej sytuacji nie jest to możliwe bez pomocy rządu. Tak jak nie byłoby możliwe np. w przypadku francuskiego SNCF, które niedawno otrzymało 1,5 mld euro, a teraz aktywnie inwestuje. My też chcemy iść z duchem czasu i dostosować ofertę do potrzeb naszych klientów, a oni potrzebują obecnie sprawnego i nowoczesnego operatora logistycznego. Do tego potrzebujemy nowej infrastruktury.
– Bardzo trudno w tej chwili z pełną odpowiedzialnością to przewidzieć. Osobiście nie widzę na razie symptomów poprawy sytuacji. W PKP Cargo przygotowujemy się na najgorszy scenariusz, czyli sytuację, w której kryzys potrwa dłużej niż do końca tego roku.
Wojciech Balczun
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.