Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kłopoty Dubaju zatrzęsły światowymi giełdami

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Po tym jak władze Dubaju zwróciły się w środę do swoich kredytodawców z prośbą o zawieszenie spłat zobowiązań spółki Dubai World, przez światowe giełdy przeszło tsunami.

Emirat chce, żeby wierzyciele Dubai World zaczekali na wszelkie należne im płatności co najmniej do 30 maja 2010 r. Ten kontrolowany przez szejka holding odpowiada za największe inwestycje arabskiego Dubaju. Jego częścią jest deweloper Nakheel, który stworzył najbardziej imponujące w ostatnich latach budowle w Zatoce Perskiej: sztuczny archipelag Palm City oraz najwyższy budynek świata Burdż Dubaj.

Te wszystkie imponujące projekty powstają jednak na kredyt. Długi Dubaju przekraczają już jego PKB, a zobowiązania Dubai World sięgają 60 mld dol. Ale jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że kurek z pożyczkami nie zostanie zakręcony.

By utrzymać finansową płynność, Dubaj wyemitował kolejne obligacje, które rzucił na światowe rynki. Od kwietnia emirat uzyskał tak 20 mld dol., w przyszłym roku miało do tego dojść kolejne 25 miliardów. - Szczególnie duże zainteresowanie wykazują inwestorzy z Europy i USA - mówił Reutersowi Klaus Froelich z banku Morgan Stanley.

Jednak po zamrożeniu spłat wierzytelności Dubai World na rynkach finansowych nie ma już pewności, czy inwestycje w ekstrawagancje szejków są bezpieczne. Widać to było po skoku kosztów ubezpieczenia pożyczek na projekty w Zatoce Perskiej. Cena polisy dla kredytu wartego 10 mln dol. dla Dubaju wrosła w ciągu jednego dnia z 318 tys. dol do 547 tys. dol., czyli o 58 proc., dla Arabii Saudyjskiej - o prawie 20 proc. - Najpoważniejszym efektem decyzji Dubaju jest spadek zaufania do całego regionu - mówi londyński analityk Richard Fox.

Równie ostro zareagowały światowe giełdy. Spadki w Europie były najgłębsze od siedmiu miesięcy. Londyński FTSE 100 spadł o 3,2 proc., francuski CAC-40 - o 3,4 proc., a niemiecki DAX - o 3,3 proc. Indeksy ciągnęły w dół głównie kursy banków i instytucji finansowych. Analitycy Credit Suisse oceniają, że na finansowym upadku Dubaju tylko europejskie banki mogłyby stracić 40 mld dol. - To kolejne ostrzeżenie, pokazujące, jak daleko posunął się świat w swobodnym kredytowaniu i braku szacunku dla reguł finansowych - mówi Naeem Wahid z banku Lloyds TSB. - Tego nie udało się do końca jeszcze naprawić i takie paskudne niespodzianki będą się jeszcze pojawiać - dodaje.

Paweł Wysocki

pawel.wysocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.