Większość e-biznesmenów wciąż czeka na dotacje z UE
Wzięli kredyty w bankach, zadłużyli się u przyjaciół, niektórzy nawet sprzedali mieszkania. Wszystko po to, by zdobyć fundusze na wymarzoną firmę internetową.
Rok temu setki polskich przedsiębiorców uwierzyły, że dzięki unijnym dotacjom odniosą sukces w e-biznesie. Teraz okazuje się jednak, że nie wystarczy wygrać konkurs na dotację, by ją rzeczywiście dostać. - Pieniądze? Wolne żarty. Już wiemy, że nieprędko je zobaczymy - w ten sposób reaguje większość beneficjentów ubiegłorocznego konkursu Innowacyjna Gospodarka 8.1, do których udało nam się dotrzeć. A spora część dodaje: - Jeśli nie dostaniemy przynajmniej części do końca tego roku, będziemy mieli poważne problemy.
Dotacje na rozwój e-biznesu przyznawane są od 2008 r. Mogą się o nie ubiegać mali przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność nie dłużej niż rok. Pieniądze mogą wydać na wynagrodzenia dla pracowników, wynajem biura czy sprzęt, np. serwery. Zainteresowanie funduszem było ogromne, bo maksymalna suma, o jaką można wnioskować, to milion złotych brutto. Dotacje przyznano w sumie 222 firmom. Ledwie co trzecia dostała już pieniądze.
- Kiedy rok temu składaliśmy wniosek, było dwóch chętnych na jedno miejsce - wspomina Ewa Świerżewska, szefowa portalu edukacyjnego dla dzieci Qulturka.pl. Jej projekt spodobał się na tyle, że dostała obietnicę aż 265 tys. zł dotacji. Dziś portal ma kilkadziesiąt tysięcy stałych użytkowników, a wkrótce rusza powiązany z nim serwis społecznościowy dla dzieci. Jednak firma z obiecanych pieniędzy nie zobaczyła jeszcze nawet złotówki. - Powinniśmy już dostać zaliczkę, zwłaszcza że zgodnie z umową musimy ją wydać do końca roku. Jednak od kilku tygodni wymieniamy się tylko korespondencją z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, która nas zbywa - żali się Świerżewska. Pod koniec października kobieta dostała e-mail, w którym agencja zawiadomiła: "Informujemy, iż mają miejsce czasowe braki środków na rachunku PARP". Obiecano jej jednak rozpatrzenie wniosku i przelanie dotacji w listopadzie. Choć od tamtej pory minęły już prawie cztery tygodnie, agencja wniosku nie rozpatrzyła.
- Nasza korespondencja z PARP w sprawie wypłaty dotacji za I etap projektu to już 800 stron dokumentów. A etap ten zamknęliśmy w czerwcu - opowiada Paweł Stepf z firmy Blueocean, która stworzyła popularną grę sieciową Politika.pl. - My nie jesteśmy początkującymi przedsiębiorcami, mamy spore doświadczenie, ale i tak biurokracja związana z wypłatami zaczyna nas przerastać. PARP odsyła dokumenty po kilkanaście razy i za każdym razem życzy sobie zmiany jakiegoś szczegółu - mówi Stepf. I dodaje: - Nasza firma da sobie radę bez tych dotacji. Ale mniejsze zaczną masowo bankrutować.
Skarży się również Rafał Rozwadowski z wrocławskiej firmy Acquitec. - PARP na rozpatrzenie każdego pisma ma nawet 30 dni. Nawet jak już wszystko jest OK, to i tak ma kolejne 30 dni na przelew pieniędzy. Wszystko więc trwa miesiącami - dodaje.
- Oczywiste jest, że wnioski o wypłaty trzeba bardzo szczegółowo sprawdzać - mówi Agnieszka Durlik-Khouri, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej ds. funduszy unijnych. - Ale rzeczywiście takie tempo odpowiadania przedsiębiorcom może być dla nich zabójcze. Przecież żaden z kontrahentów czy banków nie będzie brał pod uwagę, że PARP wolno płaci - dodaje. Przytakuje jej były wiceminister Rozwoju Regionalnego Jerzy Kwieciński. - Sytuacja robi się poważna. Ludzie powszechnie wnioskują o maksymalne stawki dotacji, czyli 85 proc. wartości projektów. Bez terminowo wypłacanych płatności mogą popaść w poważne tarapaty - mówi.
- Dotacje dostaliśmy na nowoczesne e-biznesy. A to, jak wygląda praca urzędników, jest tego całkowitym zaprzeczeniem - narzeka Hanna Kumpicka z firmy SilvaNet z Lublina. Też wciąż bez dotacji, choć projekt jest realizowany zgodnie z harmonogramem. Kilku przedsiębiorców już zrezygnowało z dotacji i marzeń o własnym e-biznesie. - Lepiej się poddać, niż potem latami spłacać długi - mówi anonimowo jeden z nich.
Tymczasem w ostatni piątek PARP ogłosiła listę wniosków, które przeszły w ostatnim konkursie. Tym razem szczęśliwych beneficjentów ma być 331.
@RY1@i02/2009/223/i02.2009.223.000.007a.001.jpg@RY2@
Kolejka przed konkursem PARP w październiku 2009 r.
Kuba Kamiński/Fotorzepa
sylwia.czubkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu