Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ferrari bije na alarm, a małe teamy liczą na więcej swobody

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) zniszczyła Formułę 1 - twierdzą przedstawiciele Ferarri. A może wycofanie kilku teamów to zapowiedź lepszych czasów?

Po wycofaniu się z Formuły 1 Toyoty i niepokojących informacjach dochodzących z zespołu Renault w środowisku zapadła konsternacja. Co dalej będzie z serią mistrzowską? Najbardziej z obrotu spraw jest niezadowolone Ferrari, które bije na alarm. - Formuła 1 traci na prestiżu, a to oznacza mniejsze pieniądze z reklam.

Włoski team jako jedyny fabryczny zespół uczestniczy w wyścigach od początku. Teraz, jeśli wycofa się także Renault, może pozostać jedynym obok Mercedesa. - Za odejście z Formuły 1 Toyoty, Hondy i BMW odpowiada FIA - twierdzi Luca de Montezemolo, prezydent włoskiej stajni. - Teraz tak naprawdę nie wiadomo, kto wystartuje w Bahrajnie (pierwsze GP) w przyszłym sezonie i ile zespołów dotrwa do końca - dodał.

Powodów jest kilka. Pierwszy - ciągle zmieniające się przepisy i regulaminy pociągają za sobą ogromne koszty potrzebne na dostosowanie bolidów, drugi - Formuła 1 przestała być platformą do promocji wyrobów koncernów, głównie z powodu bardzo słabych wyników. Właściciele Toyoty przez 7 lat startów nie doczekali się ani jednego zwycięstwa, BMW Sauber miało jedno, ale w tym sezonie częściej walczono z problemami technicznymi, niż fetowano dobre wyniki. Nad Renault, z którym dopiero co podpisał roczny kontrakt Robert Kubica, wisi kara dwuletniej dyskwalifikacji za ustawianie wyścigu. Nic więc dziwnego, że w firmach, gdzie o przyszłości zespołów decydują księgowi, w końcu zapadła decyzja, że Formuła 1 to tylko kosztowna zabawa, na którą w czasach kryzysu finansowego nikogo nie stać.

Czy to oznacza koniec Formuły 1? - Raczej nową erę - twierdzi Christian Horner, szef Red Bulla. - Brak zespołów fabrycznych oznacza większą swobodę dla reszty teamów. A więc mniej rozgrywek PR, a więcej sportu - dodał.

Formuła 1 jest i pozostanie najbardziej lukratywnym ze sportów. Wpływy tylko z praw telewizyjnych wynoszą około biliona dolarów. Takimi pieniędzmi nikt nie pogardzi. Zespołom pogrążonym w walce o swoje prawa i przywileje umyka jeden fakt - Formuła 1 traci kibiców, których na trybunach z każdym rokiem jest coraz mniej. W tej sytuacji, nawet jak już minie kryzys, nikt nie będzie chciał płacić milionów dolarów za nieatrakcyjną rozrywkę.

mpt, ks

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.