Zmiany w OFE mogą uderzyć w giełdę
Rząd zamierza obciąć składki, które trafiają do OFE z ZUS i zmniejszyć koszty funkcjonowania II filara ubezpieczeń emerytalnych
Ministerstwo finansów chce zniechęcić fundusze do inwestowania w nowe obligacje emitowane przez polski rząd. To ma przede wszystkim zmniejszyć koszty związane z działalnością II filara. Resort nie ukrywa, że dzięki temu wyhamowane zostanie tempo wzrostu długu publicznego.
Czy to dobra wiadomość dla warszawskiej giełdy?
To zależy od tego, jak bardzo skuteczny będzie sposób na odstraszenie OFE od kupowania obligacji. Teraz w akcjach notowanych na GPW mogą trzymać nie więcej niż 40 proc. aktywów. Jeżeli przy takim limicie pozostaną, oznacza to kilka miliardów złotych mniej na kupno akcji spółek z warszawskiej giełdy, mniejsze szanse na pozyskanie przez spółki kapitału z emisji i mniejszy potencjał wzrostu wycen firm w porównaniu z możliwościami innych rynków.
Rozwiązaniem jest zniesienie tego limitu. Jeśli przy nowej stawce otwarte fundusze emerytalne będą mogły inwestować jej większość na giełdzie, będzie to poziom mniej więcej taki sam jak dotychczas. Ale tylko pod warunkiem, że rząd odejdzie od stosowanej obecnie oceny wyników OFE, która powoduje, że powielają nawzajem swoje inwestycje i lokują pieniądze głównie w bezpieczne papiery skarbowe.
Resorty finansów i pracy, które firmują tak dużą zmianę w systemie emerytalnym, zapowiadają, że dokładne propozycje co do limitów inwestycyjnych czy skali ograniczeń w inwestowaniu w obligacje skarbowe przedstawią później, gdy opracują dokładne przepisy.
Powszechne Towarzystwa Emerytalne szacują natomiast, że jeśli wprowadzą te rozwiązania w życie, osiem z czternastu działających PTE znajdzie się na granicy rentowności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu