Branża medyczna chce zablokować import z Chin
Polscy producenci będą się bronić przed importem chińskiego sprzętu medycznego. Przygotowują wnioski o wszczęcie postępowania antydumpingowego. Na początek chcą walczyć z importem strzykawek.
W najbliższych dniach do resortu gospodarki ma trafić pismo, które może być podstawą do postępowania antydumpingowego. Trzeba w nim wykazać, że Chińczycy sztucznie zaniżają koszty wytwarzania.
Problem dotyczy większości sprzętu i materiałów zużywanych przez służbę zdrowia.
- Połowa sprzedawanego przez nas sprzętu pochodzi z importu, głównie z Chin. Ubywa krajowych dostawców - mówi Sylwia Kulińska z firmy dystrybucyjnej Mercant.
Jak twierdzi, od dwóch lat azjatycki import rośnie w zastraszającym tempie.
Polskie przedsiębiorstwa próbują bronić swojego miejsca na rynku wartym ponad 4,4 mld zł rocznie. Jeśli napływ produktów z Azji nie zostanie zahamowany metodami administracyjnymi, z gry będą wypadać krajowi producenci, skazani na porażkę w konkurencji z tanim importem.
Przykładem jest rynek strzykawek - pozostało tylko dwóch znaczących graczy: Polfa Lublin i Erg Kłobuck. To efekt wyniszczającego importu z Chin.
- W tej chwili importowane strzykawki są tańsze od naszych o 10-20 proc. - mówi Dariusz Drozdowski, dyrektor ds. produkcji lubelskiego zakładu.
To wierzchołek góry lodowej. Podobnie jest z chińską konkurencją cenową wobec wytwarzanego w Polfie sprzętu do transfuzji krwi. Sanmed, producent z Bydgoszczy, zwraca uwagę, że polskie firmy często porzucają produkcję części asortymentu ze względu na morderczą konkurencję.
- Chińskie igły, strzykawki i rękawiczki chirurgiczne są nawet o połowę tańsze od krajowych - mówi Sylwia Kulińska.
- W Polsce przestano wytwarzać np. drewniane szpatułki laryngologiczne, bo chińskie są znacznie tańsze. Z tych powodów przestawiliśmy produkcję wyłącznie na szpatułki plastikowe. Jednak wiele mniejszych firm nie jest w stanie tego zrobić i bankrutuje - mówi Emil Tomaszuk z Sanmedu.
Z tego powodu, zdaniem Emila Tomaszuka, walka z nieuczciwą konkurencją jest konieczna.
Zdaniem Krzysztofa Jeżowskiego, właściciela katowickiej firmy doradzającej sektorowi ochrony zdrowia Pharmed Consulting, przyczyn niszczącej polskie firmy azjatyckiej konkurencji należy szukać w szpitalach.
- Cena zakupu sprzętu i materiałów medycznych jest decydującym kryterium przy wyborze dostawcy przez większość szpitali. W ich trudnej sytuacji finansowej jest to racjonalne. Szpitale wybierają więc najczęściej chińskich dostawców - mówi.
Eksperci podkreślają, że należy uporządkować rynek przed 2018 rokiem. To kluczowa data dla służby zdrowia. Do tego czasu Polska musi wymienić wyposażenie sal szpitalnych, tak by spełniały unijne normy.
- Nowe przepisy oznaczają bowiem intensywny rozwój rynku medycznego - ocenia Agnieszka Stawarska, analityk rynku zdrowia z firmy PMR.
Jeśli sytuacja na rynku będzie się rozwijać tak jak dotychczas, to największą korzyść z tego wzrostu rynku będą miały firmy z Azji.
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.166.005a.001.jpg@RY2@
Wydatki szpitali na sprzęt i materiały medyczne
Dariusz Styczek
dariusz.styczek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu