Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Żadna telewizja nie chce "Studia Lotto"

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Żadna z dużych polskich stacji nie chce pokazywać losowań totolotka. Przedstawiciele telewizji mówią wprost: oferta Totalizatora nam się nie opłaca. A z końcem roku wygasa umowa z Polsatem.

Totalizator Sportowy we wrześniu ubiegłego roku wypowiedział umowę na emisję "Studia Lotto", jaką dziesięć lat temu podpisał z Polsatem. Do tej pory nie znalazł następcy. - Mamy wielki problem. Polsat zadeklarował chęć dalszej współpracy, ale w oparciu o obecną umowę, TVN wyraziła zainteresowanie współdziałaniem w przyszłości, a TVP nie nadesłała żadnej odpowiedzi na zaproszenie - mówi Piotr Gawron, rzecznik Totalizatora Sportowego. - Teraz badamy, jakich ustępstw oczekują nadawcy - dodaje. Ale czasu jest coraz mniej. Losowania Lotto nie mogą zniknąć z wizji. - Pracujemy nad tym. Ekstremalnym rozwiązaniem będzie zakup bloków reklamowych, każdy może to zrobić - mówi Gawron. W praktyce będzie to jednak trudne do zrealizowania. - To desperacki ruch. Koszty byłyby horrendalne. Totalizator poza tym straci szansę na promocję losowań na antenie, a "Studio", jako zwykły blok reklamowy, zniknie z telewizyjnych programów - mówi analityk rynku mediów Jakub Bierzyński z Omnicom Media Group.

Przedstawiciele telewizji twierdzą, że postawiono im za wysoko poprzeczkę. - Totalizator zabezpieczył swoje interesy, całe ryzyko spychając na nadawców - mówi przedstawiciel jednej z uczestniczących w rozmowach stacji. Miał zażądać m.in. gwarancji dotyczących oglądalności. - Musielibyśmy dopłacać do interesu za każdym razem, gdy widownia losowania spadłaby poniżej poziomu, a to się zdarza - dodaje. Obecnie w Polsacie losowania ogląda 1,76 mln ludzi (dane AGB Nielsen Media Research za wrzesień). To niewiele, bo w gry liczbowe gra 16 mln Polaków.

Nadawców nie przekonała nawet kwota kilkudziesięciu milionów złotych rocznie. - Więcej zarobilibyśmy na zwykłych reklamach - mówi Piotr Farfał, były prezes TVP, który prowadził rozmowy w tej sprawie z ramienia TVP. To właśnie w telewizji publicznej, gdzie nowe władze prześwietlają wszystkie decyzje byłego prezesa, ostatnimi dniami sprawa "Studia Lotto" wywołała największe kontrowersje. - To niedopuszczalne, że TVP nie wystąpiła w przetargu, który mógłby znacznie zasilić jej budżet. W innej spółce zarząd za takie uchybienia odpowiedziałby głową. Skoro Polsatowi się opłacało, to dlaczego TVP miałaby na tym stracić? - mówi sekretarz rady nadzorczej TVP Piotr Wawrzeński. Winą obarcza poprzednie władze. - Totalizatorowi wysłaliśmy swoją ofertę. Ale to mit, że na tym można zarobić nie wiadomo jakie pieniądze. Studio zaniża oglądalność, a przewidywane zyski były niezadowalające - mówi Farfał.

Totalizator przy tym przetargu był najwyraźniej bardzo ostrożny. Poprzednią umową z Polsatem zajmowała się prokuratura, ale postępowanie umorzono. Nieoficjalnie pisano, że Totalizator zobowiązał się do kierowania 70 proc. swoich reklam do Polsatu, a w zamian stacja nie pobierała pieniędzy za transmitowanie losowań. W ciągu 10 lat stacja miała z tego tytułu zgarnąć ponad 700 mln zł.

@RY1@i02/2009/202/i02.2009.202.000.008a.001.jpg@RY2@

16 milionów Polaków gra w totolotka, ale tylko 1,76 miliona osób ogląda losowanie

Reporter

Barbara Sowa

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.