Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nie wszystkie straty banków wyszły już na jaw

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

- Tego nikt nie wie na pewno. W ostatnich tygodniach do systemu bankowego u nas, w USA, a także w Wielkiej Brytanii wrócił strach. Afera Bernarda Madoffa bardzo podważyła zaufanie.

- Nie wiem. Jeśli chodzi o nasze największe instytucje, już niemal do niej doszło. Sedno problemu leży w tym, że ludzie nadal nie wierzą liczbom.

- Nadal kołacze się naiwna wiara w uczciwość i dobre intencje - wbrew dowodom. Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie banki ujęły te aktywa, ponieważ ciągle zaskakują nas nowe informacje o złych wynikach... Wielkość aktywów spisanych w straty jest oszałamiająca.

- Nadal naruszamy wszystkie zasady, dotyczące kredytodawców ostatniej szansy... Dopóki będziemy tak postępować, będziemy przyzwalać na najgorsze decyzje, nagradzać ludzi, którzy nas wpakowali w ten pasztet.

- Wydaje mi się, że ci, którzy nimi ostatnio kierują, wcale nie są najgorsi.

- Zanim stało się to, co się stało, banki były gotowe pożyczyć pieniądze każdemu, w kim jeszcze kołatało się życie - a teraz nawet sam JPMorgan pewnie nie dostałby kredytu. To jest problem typu „jajo czy kura”: ci, którzy posiadają pełną zdolność kredytową, raczej nie chcą dziś zaciągać kredytów; ci, którzy ubiegają się o kredyty, należą na ogół do gatunku dłużników o niskiej zdolności kredytowej - a banki bardzo się boją rozszerzania bilansów.

Powinny jasno przedstawić - inwestorom i rządowi - swoją metodologię wyceny tych aktywów i rezerwy na straty na kredytach i doprowadzić do możliwie jak największej przejrzystości spółek z Wall Street.

- Bo ciągle pojawiają się przykre niespodzianki. Moim zdaniem, w tych bilansach kryją się znaczne straty, które jeszcze nie wyszły na jaw. Uważam, że ostatecznie przekroczą bilion dolarów.

- To jest cios w zaufanie - i to zadany w najgorszym momencie. Właśnie w chwili, gdy wyglądało na to, że sytuacja się polepsza, ta afera wprowadziła do równania paskudny czynnik oszustwa.

- Już nastąpiła, tyle że bez rozgłosu. Ustawa o planie ratunkowym, Troubled Assets Relief Program (TARP), odebrała zarządzaniu funduszami arbitrażowymi jeden z najbardziej atrakcyjnych elementów, jakim było stosowanie przepisów o opodatkowaniu wynagrodzeń zarządzających funduszami offshore. To zlikwidowano po cichu - i to jest duża rzecz.

- Ludzie powinni być niezadowoleni. Bankierzy mimo wszystko dostali miliardy dolarów, których - moim zdaniem - nigdy nie zarobili. Tu leży pies pogrzebany: po kontroli księgowości okaże się, że ta działalność w rzeczywistości nigdy nie przynosiła aż takich zysków.

- Władza zaczyna się przemieszczać - i to widać - ze względu na inwestycje rządu w te firmy. Ci, którzy tego nie dostrzegają, po prostu się łudzą.

- Trzy obszary, na których się skupiamy, to opieka zdrowotna, obronność i komercyjna działalność oświatowa. Pod rządami nowej administracji wszystkie trzy znajdą się pod silną presją.

- Następnym wielkim polem bitwy będzie segment firm kapitału prywatnego. Wielki przemysł nie może serio powiedzieć Waszyngtonowi: „Nie wtrącajcie się do nas!”, w chwili gdy zwalnia ludzi, którzy są wyborcami. To będzie koszmar specjalistów od PR - i życzę moim znajomym z funduszy equity powodzenia w tych staraniach.

- Moim zdaniem, cały świat oczekuje od Ameryki nowego startu. Myślę, że tego samego spodziewa się wielu Amerykanów, bez względu na przekonania polityczne. Prezydent wydał obiad dla swojego pokonanego przeciwnika Johna McCaina, co jest gestem dużej klasy.

fcd52ce6-4f7e-4de2-9861-88004c3e97c2-38891189.jpg

James Chanos, prezes Kynikos Associates, jest największym na świecie graczem na zniżkę (short-seller). Wśród polityków i szefów firm nie brak tych, którzy przewidują spadek cen, ale w obecnych warunkach kryzysu ekonomicznego to głównie zawodowe „niedźwiedzie”, takie jak James Chanos, czują się jak ryba w wodzie. James Chanos jest Amerykaninem w drugim pokoleniu, z pochodzenia Grekiem. Jego ojciec był właścicielem sieci chemicznych pralni w stanie Milwaukee. On sam studiował ekonomię na uniwersytecie Yale, zanim rozpoczął karierę w branży finansów - najpierw w Chicago, a potem w Nowym Jorku. Ma 50 lat. Jego najsłynniejszym posunięciem była dalekowzroczna - można by powiedzieć, podyktowana szóstym zmysłem - krótka sprzedaż akcji Enron i wkład w zdemaskowanie oszukańczych praktyk księgowych tej spółki. W wywiadzie wideo dla „FT.com” przyznał, że jego własny fundusz skurczył się ostatnio z 7 mld do 6 mld dol. - a to dlatego że przyciśnięci brakiem gotówki inwestorzy traktują go „jak bankomat”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.