Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Formuła1 musi oszczędzać

13 marca 2009
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Gdy wytrawny kierowca z dużą szybkością podchodzi do ostrych zakrętów, zmniejsza wtedy gaz. Stojące w obliczu narastających spiralnie kosztów zespoły Formuły 1 stosują podobne podejście.

Zawarte w zeszłym tygodniu przez nie porozumienie o zmniejszeniu do 2010 roku o połowę kosztów oznacza, iż rozumieją one skalę kryzysu, wobec którego stanęły te najbardziej prestiżowe wyścigi samochodowe na świecie. Trzy miesiące po tym, jak Honda wycofała się z F1, na innych właścicieli zespołów, a także producentów samochodów, nadal wywierano naciski, domagając się uzasadnienia, dlaczego co roku wydają miliony dolarów na osiąganie minimalnej przewagi nad rywalami.

Zawarte w ubiegłym tygodniu porozumienie o ograniczeniu stosowania nowych silników i zmniejszeniu kosztownych nakładów na testy aerodynamiczne to coś w rodzaju odprężenia w tym nieproduktywnym wyścigu zbrojeń. Cięcia kosztów spowodują zmniejszenie nacisków na wytwórców i dadzą wytchnienie niezależnym zespołom. To nie przypadek, że Ross Brawn, były menedżer zespołu Hondy, dzień po zawarciu wspomnianego porozumienia zgodził się zapewnić niezależne zespoły, dysponujące oszczędnymi silnikami i takimiż skrzyniami biegów.

Zespoły F1 udowodniły również, że są w stanie działać wspólnie - fakt ten może mieć interesujące reperkusje, gdy w przyszłości zaczną się one targować o ustępstwa z posiadaczami praw komercyjnych do wyścigów F1. Bernie Ecclestone, komercyjny numer 1 w tej dziedzinie, trzymał dotychczas całą tę dyscyplinę sportu żelazną ręką - częściowo dlatego że potrafił wykorzystać bezustanne wewnętrzne spory między zespołami.

Wytargowanie tych ustępstw nie będzie łatwe. Zespoły uczestniczące w zawodach Formuły 1 już dziś dostają około połowy przynoszonych przez te imprezy zysków komercyjnych, z kolei CVC Partners - firma kapitału prywatnego, do której należy kontrolny pakiet akcji F1 - potrzebuje co roku milionów dolarów na obsługę długu, zaciągniętego na dokonane w 2005 roku przejęcie większości udziałów od Berniego Ecclestone'a (zapłaciła za nie podobno 1 mld dol.).

Tak czy owak zjednoczony front, jaki zaprezentowały ostatnio zespoły zawodników, oznacza odejście od przeszłości. Epoka, w której panowała zasada „dziel i rządź”, ma się już chyba ku końcowi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.