Internetowy handel w zastoju
Jeśli w ostatnich tygodniach od sąsiedniego biurka dochodziły odgłosy szaleńczego klikania, to pewnie twój kolega kończył właśnie świąteczne zakupy internetowe.
Nie zmienia to jednak faktu, że sprzedaż online okazała się zadziwiająco podatna na pierwsze tak poważne w epoce cyfrowej załamanie gospodarcze. W USA, na najbardziej dojrzałym rynku tego typu, przewidywania firmy Comscore - według których wzrost rozmiarów handlu internetowego ma być w tym roku zerowy - jeszcze na początku okresu świątecznego wydawały się nazbyt ponure.
Teraz jednak ta sama firma twierdzi, że od 1 listopada do 23 grudnia wydatki na zakupy on-line zmniejszyły się w ujęciu rocznym o 3 proc. To ogromna rożnica w porównaniu z poprzednimi sezonami świątecznymi, gdy tempo ich wzrostu wynosiło 20-25 proc. W Wielkiej Brytanii, która jest największym rynkiem sprzedaży internetowej w Europie, sprzedaż online wzrosła w ujęciu rocznym o 13 proc. w październiku i o 16 proc. w listopadzie: firma IMRG Capgemini, z której pochodzą te dane, sądzie że w grudniu będzie podobnie. Jednak jeszcze parę miesięcy temu tempo wzrostu sprzedaży online wynosiło 35-50 proc. Sklepy na głównych ulicach mają jednak znacznie gorsze wyniki, co oznacza że udział handlu internetowego w ogólnej wartości sprzedaży rośnie. Oczekiwano więc, że czynniki, które przez całą dekadę przyczyniały się do wzrostu handlu online - coraz powszechniejsze używanie internetu i powiększająca się oferta e-sklepów - mogą mu zapewnić większą odporność na załamanie gospodarcze. Uderzenie okazało się jednak zbyt silne. Być może jest tak dlatego, że przez internet dokonuje się zwykle zakupów przypadkowych, a te właśnie konsumenci dziś ograniczają. Poza tym zazwyczaj płaci się za nie kartą kredytową, tymczasem konsumenci starają się obecnie zmniejszyć ten rodzaj zadłużenia. Choć więc liczba dokonujących zakupy online rośnie, to przeciętnie wydają oni mniej. Comscore zwraca też uwagę, że wartość tych zakupów jest bardzo zmienna i zależy od oferowanych przez sprzedawców upustów. W tej wojnie na klikanie nadal wygrywają Amazon i Ebay. Dużo z największych firm sprzedaży online to dziś oddziały wielkich grup detalicznych - Wal-Martu, Tesco czy Marksa & Spencera. Wprawdzie sprzedaż przez internet rośnie wolniej, ale dla wielkich detalistów i tak jest ważniejsza niż kiedykolwiek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.