Przeprowadzka do Warszawy to zmiana mieszkania na klitkę
POZIOM CEN w miastach regionalnych znacznie odbiega od stawek w stolicy
Osoby, które nie mieszkają w największych polskich aglomeracjach i planują przeprowadzkę do Warszawy, powinny dobrze się zastanowić. Po sprzedaży 50 mkw. pieniędzy starczy im na kilkunastometrową klitkę w stolicy.
- Pomijając stawki za apartamenty w Sopocie, Juracie czy Zakopanem, średnia ofertowa w stolicy wynosząca 9146 zł za mkw. jest nawet kilkakrotnie wyższa od średnich w innych miastach Polski - odnotowują autorzy opracowania "Raport z rynku nieruchomości - październik 2010" przygotowanego przez portal Oferty.net. I przestrzegają, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z kosztów, jakie niesie ze sobą przeprowadzka do Warszawy.
Jak wynika z raportu, różnice w cenach są tak duże, że bardzo łatwo wpaść pułapkę. Po porównaniu średnich cen ofertowych w Warszawie i mniejszych polskich miastach okazuje się, że w najgorszej sytuacji są mieszkańcy Bytomia.
Średnia cena ofertowa w tym mieście wynosi 2,5 tys. zł za mkw. Zakładając, że uda się tam sprzedać mieszkanie bez konieczności dawania upustów, ze zbycia 50 mkw. zyskamy 125 tys. zł. Oznacza to, że w stolicy średnio stać nas będzie na... 13,7 mkw. Z takim kapitałem można szukać jedynie pojedynczych pokoi przebudowanych na mieszkanie w budynkach o opłakanym stanie. Oczywiście trzeba pamiętać, że to tylko średnie ceny ofertowe. De facto najtańsze mieszkania na terenie peryferyjnych dzielnic Warszawy kosztują nawet 5,5 tys. zł za 1 mkw. Przy takiej cenie mieszkańców Bytomia stać już na kawalerkę o powierzchni 27 mkw. Jednak wciąż będzie to lokum w najniższym standardzie.
W niewiele lepszej sytuacji są właściciele mieszkań w Grudziądzu, Wałbrzychu Zabrzu czy Zamościu, gdzie średnia wartość 1 mkw. nie przekracza 3 tys. zł.
Z 22 miast objętych analizą ze sprzedaży swojego mieszkania na więcej niż 20 mkw. w stolicy zarobią mieszkańcy tylko pięciu z nich.
Co ciekawe, średnia wartość 50-metrowego mieszkania przekracza 200 tys. zł jedynie w przypadku Torunia i Świnoujścia. Do tej granicy zbliżył się jeszcze Koszalin, gdzie dzięki 3,9 tys. zł razy 50 mkw. pozyskać możemy 197 tys. zł. Po wpisaniu tej kwoty w wyszukiwarkę w portalu Oferty.net trafimy na kilkadziesiąt ofert zakupu mieszkania w stolicy. Wśród nich np. 38 mkw. w mieszkaniu do remontu na Żeraniu, gdzie jednak wciąż nie ma instalacji gazowej, a mieszkańcy korzystają z butli gazowych.
Mieszkańcy Torunia ze sprzedaży swojego 50-metrowego M mogą liczyć średnio na 227 tys. zł (4,5 tys. zł za mkw.). To kwota, która przy korzystnej ofercie pozwoli na zakup nieruchomości o podobnym standardzie w tańszych miejscowościach podwarszawskich.
Dla porównania, z analiz ekspertów agencji Emmerson wynika, że najtańsze mieszkania można znaleźć w Wołominie. Tam średnia cena ofertowa kształtuje się na poziomie 5,1 tys. zł za 1 mkw. Na większy wybór mogliby pozwolić sobie jedynie mieszkańcy Świnoujścia. Sprzedając 50-metrowe mieszkanie w tym mieście, możemy zarobić średnio 305 tys. zł, przy 6,1 tys. zł za mkw. Biorąc pod uwagę średnią cenę stołecznego M, za te pieniądze możemy już kupić 33-metrową kawalerkę w dobrej lokalizacji i standardzie.
Z drugiej strony za 305 tys. zł na stołecznym rynku wtórnym można już kupić dwupokojowe mieszkanie. Przy takiej zamianie znów musimy być przygotowani na spory spadek standardu. Przeciętna cena 50-metrowego mieszkania w dobrym standardzie zamyka się bowiem w przedziale 350 - 400 tys. zł.
Analitycy Ofert.net zwracają także uwagę na odwrotne skutki takiej transkacji.
- Jeśli spojrzymy w drugą stronę, to właściciel jednego 50-metrowego mieszkania w Warszawie za cenę, którą uzyskałby z jego sprzedaży, mógłby się stać posiadaczem trzech podobnej wielkości mieszkań w innych miastach, np. w Grudziądzu, Zamościu i Jeleniej Górze - czytamy w raporcie.
Jednak osoby, które chciałyby zainwestować w nieruchomości w mniejszych miastach w celu wynajmu, muszą pamiętać, że jest to ryzykowna operacja.
Stawki tam obowiązujące są niższe od stołecznych i często nie równoważą się z zyskiem z wynajmu jednego lokum w Warszawie.
Musimy również sprostać niewielkiemu popytowi. Warto pamiętać, że migracja ludności zwykle przebiega z małego miasta w kierunku większej aglomeracji.
@RY1@i02/2010/232/i02.2010.232.021.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Artur Chmielewski
Osoby przeprowadzjące się do Warszawy często wybierają osiedla pod miastem
Bartosz Sawicki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu