Alior właśnie zaczął zarabiać
Kiedy nieco ponad dwa miesiące po upadku Lehman Brothers na polskim rynku zadebiutował Alior Bank, nikt nie wróżył mu szybkiego sukcesu.
Przez światowy rynek bankowy właśnie przechodziło finansowe tsunami, które niepokoiło również inwestorów w Polsce. Jednak Wojciech Sobieraj i Cezary Smorszczewski zaryzykowali.
Dzisiaj, kiedy udało się osiągnąć break even point, czyli punkt, w którym koszty działalności banku pokrywane są z jego dochodów, analitycy nie szczędzą pochwał.
- Kiedy budowano biznesplan tego banku, gospodarka była w szczycie koniunktury. Tymczasem jego realizacja musiała się odbywać w dużo trudniejszych warunkach. Biorąc pod uwagę te okoliczności, ostatnie dwa lata działalności Aliora należy ocenić pozytywnie - mówi Michał Sobolewski z IDMSA.
Alior postawił na silny detal i na tym skorzystał, bo nawet w kryzysie indywidualni klienci nie zrezygnowali z produktów bankowych. Przyciągnęło ich używane w promocji banku hasło "wyższa kultura bankowości". Tyle że zdaniem niektórych ekspertów ten zwrot jest niestety tylko hasłem marketingowym.
- Po banku, który promuje się takim hasłem, spodziewałbym się, że będzie oferował usługi z pogranicza bankowości prywatnej i uniwersalnej. Tymczasem Alior daje to samo co inni, choć robi to lepiej - mówi Paweł Majtkowski z Expandera.
Ale niektóre chwyty Aliora szybko przejęła konkurencja. - Alior jako pierwszy płacił 50 zł za otwarcie rachunku - mówi Michał Sadrak z Open Finance. Potem ten trik zastosowali inni. Także darmowy rachunek oraz bezpłatne wypłaty ze wszystkich bankomatów przed trzema laty były rzadkością.
Ale czas promocji już się skończył. W styczniu tego roku Alior wprowadził opłatę za kartę. W zamian dołożył klientom pakiet assistance - już dość popularny dodatek do konta. Niedawno Alior wprowadził również pakiet mini concierge, czyli możliwość skorzystania z pomocy osobistego asystenta w załatwieniu drobnych spraw. To nie była już nowość.
Najtrudniejsze dopiero przed Aliorem. Aby się rozwijać, musi pozyskiwać nowych klientów.
- Klienci już dojrzeli i nie zmieniają banku, jak tylko pojawi się promocja u konkurencji. Dlatego zdobywanie nowych klientów nie jest już takie proste jak jeszcze dwa, trzy lata temu - mówi Paweł Majtkowski.
Poza tym inni nie chcą zasypiać gruszek w popiele. Z odpływem klientów zaczął walczyć PKO BP, spore ambicje ma Pekao. Także numer trzy na rynku, BRE Bank, będzie się starał dotrzymać kroku konkurencji.
Poza tym Alior Bank musi zacząć teraz wypracowywać zyski. Według analityków przy funduszach własnych rzędu ok. 1 mld zł i takim rozmiarze biznesu Alior powinien zarabiać ok. 100 mln zł rocznie. To będzie niełatwe, bo Alior nie ma dostępu, jak większość banków w Polsce, do taniego finansowania ze spółki matki.
@RY1@i02/2010/223/i02.2010.223.000.011b.001.jpg@RY2@
Trzy lata Alior Banku
Magdalena A. Olczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu