Brytyjski biznes liczy na Chiny
DAVID CAMERON chce, żeby do 2015 roku wartość brytyjskiego eksportu do Państwa Środka potroiła się z 7,7 do 19 mld funtów
Wielka Brytania stara się doścignąć Francję i Niemcy pod względem obrotów w handlu z Chinami. Dla Londynu zwiększenie eksportu do Państwa Środka to zarazem szansa na pobudzenie własnej, dopiero wychodzącej z kryzysu gospodarki.
Jeszcze w zeszłym roku minister edukacji Michael Gove jako członek gabinetu cieni nazwał Chiny "państwem policyjnym, w którym co roku na mocy rządowych dekretów zostaje straconych tysiące osób". Teraz jest jednym z czterech ministrów towarzyszących premierowi Davidowi Cameronowi podczas trzydniowej wizyty w Chinach. Razem z nimi do Pekinu przyjechało 50 szefów największych firm Zjednoczonego Królestwa, przez co brytyjskie media określiły wizytę mianem największej w tym kraju od 200 lat.
- Nasze przesłanie jest proste: Wielka Brytania staje się teraz otwarta na biznes, ma przyjazny biznesowi rząd i chce mieć znacznie mocniejsze relacje z Chinami - mówił Cameron przed spotkaniem z chińskim prezydentem Hu Jintao.
Pod względem współpracy gospodarczej z Chinami Brytyjczycy są daleko w tyle za pozostałymi potęgami UE. Wystarczy powiedzieć, że brytyjskie towary stanowią zaledwie 2 proc. chińskiego importu, a brytyjski eksport do liczących 1,4 mld mieszkańców Chin jest dwukrotnie mniejszy niż do czteromilionowej Irlandii. Na dodatek Londyn notuje potężny deficyt handlowy - wartość towarów importowanych z Chin jest trzykrotnie większa od eksportowanych.
Cameron chciałby, aby w ciągu pięciu lat wartość obrotów się podwoiła, a co ważniejsze brytyjski eksport prawie potroił - z obecnych 7,7 mld funtów do 19 mld w 2015 roku. Znalezienie nowych rynków zbytu dla brytyjskich towarów jest teraz szczególnie istotne, bo w związku z radykalnym programem oszczędnościowym rządu popyt wewnętrzny siłą rzeczy osłabnie.
Temu mają służyć podpisane w Pekinie umowy. Ale jak na razie ich wartość znacznie ustępuje 15 mld euro, które w zeszłym miesiącu wynegocjował prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Większość z podpisanych wczoraj porozumień liczona jest nie w miliardach, lecz w milionach, a nawet setkach tysięcy funtów. Wyjątkami są Rolls-Royce, który za 1,2 mld dostarczy liniom China Eastern Airlines silniki do 16 airbusów A330, oraz sieć supermarketów Tesco, która w ciągu pięciu lat zamierza zainwestować w Chinach 2 mld funtów.
Brytyjczycy zapewniają, że kolejne duże umowy są finalizowane. Ale jeśli Cameron zacznie upominać Pekin w kwestii praw człowieka - a tego wszyscy od niego oczekują - ich realizacja wcale nie jest pewna.
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.000.0012.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
David Cameron pobyt w Pekine zaczął od odwiedzenia Tesco
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu