Dziennik Gazeta Prawana logo

Filozofia Kalego w niemieckim biznesie

29 czerwca 2018

KIEDY HISZPAŃSKI KONCERN chciał kupić niemiecką firmę, politycy z Berlina zrobili wszystko, aby zablokować transakcję

Dwie operacje i dwie skrajnie odmienne oceny. Z jednej strony walka o unijne wolności gospodarcze. Z drugiej protekcjonizm w czystej formie w obronie interesów narodowej spółki.

Gdy kilka dni temu Francja kwestionowała zwycięstwo niemieckiego Siemensa w przetargu na dostawę pociągów kursujących pod kanałem angielskim, Berlin był adwokatem liberalizmu. Gdy w połowie września Hiszpanie próbowali przejąć niemiecki koncern budowlany Hochtief, znad Menu posypały się nawoływania do obrony klejnotu niemieckiej gospodarki przed bankrutami z Półwyspu Iberyjskiego.

W połowie września ACS, hiszpańskie przedsiębiorstwo budowlane, mające 29,98 proc. udziałów w koncernie Hochtief, ogłosiło ofertę publiczną zakupu akcji przedsiębiorstwa. Cel był jasny - przejęcie firmy. Tymczasem Hochtief jest największym działającym globalnie niemieckim koncernem budowlanym. Zatrudnia na całym świecie 66 tys. pracowników. Ma 4,94 proc. własnych akcji, a 65,08 proc. znajduje się na obrocie rynkowym.

Kierownictwo koncernu z Essen zareagowało na propozycję Hiszpanów zapowiedzią walki o utrzymanie kontroli nad firmą i zwróciło się o pomoc do rządu federalnego. Szybko do protestów przeciwko transakcji włączyli się politycy, oskarżając hiszpańskie przedsiębiorstwo o próbę rozbicia zdrowej niemieckiej spółki przez nadmiernie zadłużone przedsiębiorstwo, które wzbogaciło się na kontraktach rządowych. Z wizytą do pracowników zakładu udał się lider SPD Sigmar Gabriel. SPD złożyło także w Bundestagu projekt nowelizacji ustawy o papierach wartościowych. Partia zaproponowała w nim wprowadzenie dodatkowego progu - 50-proc. - po przekroczeniu którego nabywca byłby zobowiązany do kolejnej oferty publicznej po cenie aktualnego kursu akcji, co w efekcie miało zablokować transakcję.

Niemieckie media nawoływały wręcz do uchwalenia w trybie przyspieszonym ustawy utrudniającej deal. Z kolei Angela Merkel miała pośredniczyć w rozmowach kierownictwa Hochtief z funduszami inwestycyjnymi z Abu Zabi, które mogłyby nabyć pakiet akcji mniejszościowych. Chodziło o takie rozmycie struktury własności, by Hiszpanie nie mieli decydującego wpływu na firmę.

W Niemczech akcjonariuszom posiadającym przynajmniej 25 proc. akcji spółki przysługuje prawo weta w najważniejszych decyzjach.

Wszystko działo się na zaledwie kilka tygodni przed ogłoszeniem wyniku konkursu na dostawy pociągów kursujących pod kanałem angielskim.

Na początku października Eurotunnel - operator połączenia kolejowego pod kanałem - ogłosił, że Siemens dostarczy 10 składów kolejowych wartych 600 mln euro. Dotychczas Eurotunnel, należący w 55 proc. do francuskich kolei SNCF, był obsługiwany jedynie przez pociągi TGV produkowane przez francuski Alstom. Kilka dni po ogłoszeniu wyników francuski minister transportu Dominique Bussereau zapowiedział, że ze względu na reguły bezpieczeństwa przetarg powinien być unieważniony. Jego zdaniem dwukrotnie krótsze od francuskich składy niemieckie o długości 200 metrów mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa podróżujących nimi pasażerów. Znowu pojawiły się protesty przedstawicieli niemieckiej klasy politycznej. Tym razem w duchu liberalnym. Joachim Pfeiffer, rzecznik CDU ds. gospodarczych, ostrzegł Francję, że "wolna konkurencja to nie jest francuski koncernt życzeń". Niemcom nie przeszkadzało, by w tym samym czasie głosić pochwałę państwowej opieki nad własnym koncernem Hochtief.

Konrad Predenkiewicz

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.