Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Windykator, który do tego biznesu podchodzi chłodno

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Artur Górnik, prezes Kredytu Inkaso, nie zamierza już dłużej grać w drugiej lidze branży windykacyjnej. W przejściu do ekstraklasy ma mu pomóc nowa emisja akcji spółki

Plany prezesa są ambitne. Dziś w pierwszej dziesiątce, jutro co najmniej w pierwszej trójce. Spółka z Zamościa już niebawem zamierza wykroić dla siebie kawałek tortu, jakim jest rynek wierzytelności bankowych. Porcja ma być na tyle duża, żeby pozwoliła Kredytowi Inkaso na wejście do ścisłej czołówki w branży, czyli grona takich firm jak Kruk czy Best.

- My wcale nie chcemy ich doganiać. My chcemy ich wyprzedzić - mówi bez ogródek Artur Górnik.

Jednak szef Kredytu Inkaso wcale nie postrzega siebie jako rynkowego drapieżnika. To nie w jego stylu. Artur Górnik najlepiej wypoczywa w swoim domu, doglądając swojej dumy, czyli siedmiusetlitrowego akwarium morskiego. Akwarium, w którym drapieżników nie ma.

- Piranii w nim nie hoduję, choćby dlatego, że to nie jest morski gatunek. Mnie interesują zwierzęta rafy koralowej - mówi.

Dlaczego akurat rafa? Bo to spokojne i kolorowe środowisko. Jak mówi prezes Górnik, podglądanie walki o przetrwanie go nie pasjonuje.

- Po całym dniu bieganiny obserwowanie rafy mnie odpręża i doprowadza do równowagi. Ja adrenaliny mam sporo na co dzień. Nie potrzebuję skakać na bungee - mówi szef Kredytu Inkaso.

Pracownicy Kredytu Inkaso mówią o swoim szefie: biznes prowadzi na chłodno. To cecha bardzo pomocna w tej branży, bo zwykle windykatorzy mają do czynienia z wielkimi emocjami. Dłużnicy - mówiąc delikatnie - za nimi nie przepadają.

- A my im wcale nie chcemy robić na złość. Chcemy tylko, by oddali to, co pożyczyli. Jak się zaciąga zobowiązania, to potem trzeba je spłacać - mówi Artur Górnik. I dodaje, że emocje w zarządzaniu taką firmą mogą tylko przeszkadzać. Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi mu do głowy na hasło "firma windykacyjna"? Precyzja.

- Branża jest pod nadzorem wszystkich możliwych nadzorów i regulatorów. Trzeba być precyzyjnym w tym, co się robi. To warunek ekonomicznego sukcesu - mówi.

Sam jest prawnikiem, absolwentem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Znajomość prawa pomaga w prowadzeniu biznesu, bo gąszcz przepisów i procedur, które cechują tę branżę, jest naprawdę duży.

Górnik zarządzanie poznawał przede wszystkim w praktyce. W Kredycie Inkaso jest od początku - czyli od 1999 roku.

Jak mówi, to w Zamościu branża miała swój początek, a nie we Wrocławiu, gdzie dziś jest najwięcej firm windykacyjnych, w tym ta największa - Kruk. Nie zgadza się z opinią, że branża windykacyjna w kraju ma zły wizerunek. A już na pewno nie dotyczy to jego firmy. Dowód? Zaufanie inwestorów, które widoczne jest choćby w kursie akcji na giełdzie. Bo Kredyt Inkaso, jako jeden z nielicznych windykatorów, ma status spółki publicznej.

- Gdybyśmy mieli złą opinię, to na rynku publicznym nie moglibyśmy istnieć - mówi prezes Górnik.

@RY1@i02/2010/206/i02.2010.206.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Stefan Maszewski/Reporter

Szef Kredytu Inkaso nie postrzega siebie jako rynkowego drapieżnika, choć adrenaliny mu nie brakuje

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.