Tani i solidny przyjaciel największych koncernów
Bezwzględny menedŻer i utalentowany pracoholik. Te cechy idealnie opisują szefa tajwańskiej firmy Foxconn Terry’ego Gou, który przejmuje od Della jego łódzką fabrykę
O Gou zrobiło się głośno w połowie roku z powodu serii dziesięciu samobójstw źle opłacanych robotników w jego chińskiej fabryce. Teraz Gou daje podwyżki.
Krytyka, jaka spadła wówczas na głowę tego menedżera, spowodowała, że po raz pierwszy w karierze ustąpił. Od kilku dni podnosi pensje pracownikom, i to nawet o 70 proc. Dzięki temu robotnik pracujący przy taśmie będzie zarabiał miesięcznie nawet 2000 juanów (290 dol.). To dla Gou wielki wydatek, bo tylko w Chinach zatrudnia 800 tys. ludzi.
59-letni Terry Tai-Ming Gou swoje imperium zbudował od podstaw. Pierwszą firmę na Tajwanie uruchomił w 1974 roku za 7,5 tys. dol. - większość tej sumy pożyczył od matki. Produkował wówczas przyciski do zmiany kanałów w pierwszych telewizorach. Potrafił jednak wyczuć nadchodzącą komputerową rewolucję i we wczesnych latach 80. przerzucił się na produkcję zatrzasków, którymi łączono elementy w pecetach. A dzięki temu, że trochę znał angielski i japoński, zaczął zdobywać coraz poważniejsze kontrakty.
W 1988 roku uciekł z biznesem przed coraz wyższymi kosztami pracy na Tajwanie do chińskiego Shenzen, w którym otworzył swoją pierwszą fabrykę. Dziś to prawdziwy moloch, miasto w mieście, otoczony wielkim murem - tylko tu zatrudnia prawie 300 tys. osób. Codziennie w jego kantynach zużywa się na przygotowanie posiłków ponad 10 ton ryżu.
Przełom w biznesie nastąpił w 1995 roku: Gou zdobył zamówienie na dostarczanie części dla amerykańskiego Della. Kilka lat później firma ta była jednym z największych producentów komputerów na świecie, a Gou mógł liczyć pierwsze miliony. Do dziś zdjęcie Michaela Della stoi na biurku szefa Foxconnu.
Szybko jego solidność, a przede wszystkim niewygórowane ceny docenili następni. Teraz Foxconn robi części do ipodów, ipadów oraz iphone’ów Apple’a, dostarcza podzespoły Hewlettowi-Packardowi, ma udział w produkcji telefonów komórkowych Motoroli i Nokii oraz konsol do gier Nintendo i Sony.
Terry Gou potrafi doskonale zarządzać swoją firmą: z majątkiem przekraczającym 5,5 mld dol. zajmuje 136. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata magazynu "Forbes".
Potrafi przy tym cieszyć się życiem i szastać pieniędzmi. W 2002 roku za 30 mln dol. kupił zamek Roztes niedaleko Kutnej Hory w Czechach. Tu lubi spędzać wolny czas ze swoją drugą żoną. Ma zresztą słabość do kobiet: w 2007 roku ujawniono, że był szantażowany przez dawną kochankę, która w 1992 roku nagrała na kamerę wideo ich gorącą schadzkę.
Teraz metody zarządzania Terry’ego Gou pozna załoga łódzkiej fabryki Della. W zeszłym tygodniu Komisja Europejska zgodziła się na jej przejęcie przez Foxconn.
@RY1@i02/2010/194/i02.2010.194.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Pierwsze wielkie pieniądze Terry Gou zarobił dzięki Dellowi
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu