Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany ustawy zagrażają rynkowi kas fiskalnych

1 lipca 2018

DORIAN LISZCZ - Za pozwolenie na dopuszczenie kas fiskalnych na rynek przez prezesa Głównego Urzędu Miar trzeba będzie zapłacić. Dodatkowo za dopuszczenie kasy niespełniającej określonych norm firma otrzyma 5 tys. zł kary. To zniszczy rynek urządzeń fiskalnych

Podmiot wprowadzający do obrotu kasę to ten, który sprzedaje, a nie ten, który kupuje. Kara 5 tys. zł dotyczy dostawców kas rejestrujących.

Kara ta tworzy pewien precedens. Można pokusić się o twierdzenie, że płacąc 5 tys. zł, można darować sobie konieczność uzyskania homologacji. Skoro ustawa przewiduje i precyzuje karę za jej brak lub za niezgodność urządzenia z dopuszczeniem do sprzedaży, to inne kary w stosunku do tego czynu nie będą mogły być wymierzane.

To pomysł wyeliminowania z rynku małych dostawców kas w skutek wprowadzenia opłat za uzyskanie dopuszczenia do obrotu dla danego modelu kasy, na okres trzech lat. Wkrótce okaże się, że w branży mamy dwie kategorie firm dostawców: ci, którzy zdążyli i rehomologowali kasy za darmo, i ci, którzy za każdy model będą musieli zapłacić spore pieniądze.

Liderzy wśród dostawców mają już nowe homologacje urządzeń z kopią elektroniczną. Inne firmy są słabsze. Czas na skonstruowanie takiego urządzenia mają o wiele dłuższy niż duże korporacje posiadające własne biura konstrukcyjne. Duże firmy otrzymały już homologacje na nowe kasy od Ministerstwa Finansów za darmo.

To prawda. Wyliczono nawet te koszty na 0,4 mln zł rocznie. Te 0,4 mln zł w pierwszym roku będą musieli pokryć głównie ci mali producenci, którzy nie zdążyli dotąd otrzymać dopuszczeń za darmo.

Ustawa nie powinna utrudniać dostępu do rynku mniejszym firmom. Wręcz powinna traktować je parytetowo, dbając w ten sposób o zdrową konkurencję. Przedmiotem decyzji wydawanych przez GUM będą dopuszczenia do obrotu na okres trzech lat, a więc kluczem wyceny wartości takiego dopuszczenia powinien być obrót, a nie czas pracy urzędnika.

Prawo Unii Europejskiej jest bardzo wyczulone na punkcie zagwarantowania równego dostępu do rynku, a projekt zmian do ustawy jest wyraźnym ograniczeniem tego dostępu i zawężeniem liczby dostawców do bogatych firm korporacyjnych. A to dzięki małym firmom ceny urządzeń kasowych pozostają na względnie niskim poziomie. Ceny kas oscylują w granicach 1 tys. zł. Tymczasem ceny drukarek fiskalnych, których mali dostawcy nie produkują, oscylują w granicach 3 tys. zł.

Po wyeliminowaniu małych dostawców nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby również ceny kas fiskalnych osiągnęły poziom cenowy drukarek fiskalnych, a za wszystko zapłaci państwo ze względu na refundacje zakupów oraz na wyższe koszty uzyskania przychodu przez podatnika, który będzie musiał nabyć droższą kasę fiskalną.

Niestety tak. Z prostego wyliczenia wychodzi, że jedna homologacja kosztować będzie około 20 tys. zł na trzy lata. W skali małej kilkuosobowej firmy to olbrzymia kwota.

Złotym środkiem byłoby naliczanie opłat np. od przydzielonych firmie numerów unikatowych (unikalny numer pamięci fiskalnej), a nie od sztuki dopuszczenia modelu. To z kolei pomogłoby w lepszym monitorowaniu rzeczywistej sprzedaży u wszystkich dostawców.

@RY1@i02/2010/188/i02.2010.188.183.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Matusiak

Dorian Liszcz, ekspert firmy GMTR - polskiego producenta kas i drukarek fiskalnych trzeciej generacji, również z kopią elektroniczną

ROZMAWIAŁA EWA MATYSZEWSKA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.