Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Fiat: to jeszcze nie koniec kryzysu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

WŁOSKI KONCERN nie wyklucza przestojów w ostatnich miesiącach roku. Wolniej pracują maszyny przy Fordzie Ka w Tychach

Końcówka roku dla koncernów motoryzacyjnych może być słaba. Dyrekcja Fiata rozpoczęła właśnie negocjacje ze związkami zawodowymi. Cel: ograniczenie kosztów zatrudnienia.

- Obserwujemy koniunkturę na rynkach zagranicznych, gdzie trafia ponad 97 proc. naszej produkcji i do której dostosowujemy jej poziom - mówi Bogusław Cieślar, rzecznik prasowy Fiat Auto Poland.

Według niego mimo że wyniki są bardzo dobre, zakład musi być przygotowany na każdy scenariusz.

- Gdyby jednak doszło do niespodzianek na rynkach, kierownictwo zakładu będzie podejmować decyzje, elastycznie dostosowując poziom produkcji do wielkości zamówień - dodaje Cieślar.

Jak twierdzi, to dlatego zarząd firmy rozpoczął już rozmowy z organizacjami związkowymi w sprawie wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy, który pozwalałby na ograniczenie dni roboczych w okresie październik - grudzień i ich ekwiwalentne odpracowanie w przyszłym roku.

- Taką możliwość daje polskie prawo - podkreśla Cieślar.

Jednakże by wprowadzić takie rozwiązanie w życie, wymagana jest zgoda wszystkich reprezentatywnych organizacji związkowych. Jak twierdzi Cieślar, do tej pory porozumienie zaakceptowały wszystkie organizacje związkowe z wyjątkiem WZZ "Sierpień 80".

- Stanowisko WZZ "Sierpień 80" jest dla nas niezrozumiałe - mówi Cieślar. Jak twierdzi, alternatywą do niepodpisania takiego porozumienia jest ograniczenie zatrudnienia pracowników, ale tylko tych, którzy pracują na umowy terminowe.

Dlaczego "Sierpień 80" nie chce podpisać się pod dokumentem?

- Dość tych oszczędności na pracownikach - mówi Franciszek Gierot, przewodniczący WZZ "Sierpień 80". Zastanawia się, dlaczego 6,5 tys. pracowników ma ponosić konsekwencje braku porozumienia Fiata i Forda w sprawie Forda Ka. Zwolnienie tempa produkcji tego modelu we wrześniu i październiku uważa za powód poszukiwania oszczędności przez dyrekcję. Fiat nie chce komentować sprawy Forda Ka.

Nieoficjalnie wiadomo, że amerykański koncern motoryzacyjny zmniejszył zamówienia z uwagi na brak wystarczającej liczby silników spełniających normy emisji euro 5. Od nowego roku tylko takie jednostki będzie można sprzedawać na rynku, a samochody z niższą normą będzie trzeba dodatkowo modernizować lub złomować.

Cieślar jedynie potwierdza, że produkcja modelu Ka od 6 września rzeczywiście jest zmniejszona, a obecnie z taśmy zakładu zjeżdża około 45 fordów dziennie. Przyznaje też, że około 700 pracowników fabryki z tego powodu jest w tym czasie na tzw. postojowym, otrzymując 85 proc. pensji, tj. pełną wysokość tzw. postojowego.

Ale zgodnie z założeniami na przełomie października i listopada produkcja Forda Ka w Tychach wróci do wcześniejszego poziomu, czyli około 500 aut dziennie.

Jednak Franciszek Gierot obawia się, że plan oszczędnościowy zostanie wprowadzony bez względu na koniunkturę na produkty z fabryki.

Według niego takie są wytyczne z centrali w Turynie. W ostatni czwartek akcjonariusze włoskiego koncernu wyrazili ostatecznie zgodę na podział koncernu na dwie części. Pierwsza ma się zajmować produkcją samochodów, druga - ciężarówek i maszyn rolniczych.

Przy okazji spotkań z akcjonariuszami Sergio Marchionne, dyrektor generalny Fiata, nie krył, że europejski rynek może dołować jeszcze przynajmniej do końca pierwszego kwartału 2011 r.

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.