Handel w polskim internecie wkracza w fazę stabilizacji, umacniają się aukcje
W minionym roku Polacy wydali 13,43 mld zł na zakupy na aukcjach i w sklepach internetowych. Wzrost rynku nie był już tak spektakularny jak w latach poprzednich - wynika z danych Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego.
Grupa robocza e-commerce Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego przygotowała kolejny raport, podsumowujący stan branży e-commerce w Polsce. Rok 2009 był kolejnym, w którym rynek e-handlu zwiększył swoją wartość. W 2009 r. na zakupy w internecie Polacy wydali 13,43 mld zł, co oznacza wzrost o 22 proc. w stosunku do roku 2008.
Tradycyjnie największy udział w rynku e-handlu miały transakcje dokonywane za pośrednictwem aukcji internetowych - chodzi zarówno sprzedaż typu C2C (indywidualny klient indywidualnemu klientowi) jak i B2C (firma indywidualnemu klientowi). Wartość sprzedaży na aukcjach wyniosła aż 8,1 mld zł, co stanowi ponad 60 proc. całego rynku. W sklepach internetowych (B2C) na zakupy wydano niemal 40 proc. środków, czyli 5,3 mld zł. Oznacza to, że wzrost, w ujęciu rok do roku w obrotach aukcji był wyższy niż w przypadku sklepów.
Według autorów raportu, polski rynek e-commerce w 2010 r. wkroczy w fazę stabilizacji, co będzie wiązało się z wolniejszym wzrostem.
- Do roku 2005 obserwowaliśmy fazę eksplozji, notowano wzrosty rynku powyżej 100 proc. rocznie. W 2007 r. dobiegła końca faza gwałtownego rozwoju (wzrosty roczne wyższe niż 50 procent). Miniony rok należy zakwalifikować do fazy "ewolucji" (wzrost o ponad 20 proc.), rok bieżący przyniesie "stabilizację", czyli wzrost poniżej 20 proc. - oceniają analitycy SMB.
Wartość sprzedaży produktów kupionych pod wpływem internetu, ale poza nim, sięgnęła w 2009 r. około 26 mld zł. W 2008 wpływ ten szacowany był na ok. 17 mld zł, co oznacza wzrost o prawie 60 proc. Po raz kolejny ponad dwukrotnie przekroczona została dynamika przyrostu obrotów w "czystym" e-handlu. Zdaniem analityków SMB należy się spodziewać dalszego i to znacznego wzrostu tej wartości, wraz z rosnącym zaangażowaniem tradycyjnych detalistów w zmienianie kierunku zainteresowania sił nabywczych, wyrażanego w internecie, na zakup w "fizycznych" placówkach. Biorąc pod uwagę trudniejszą sytuację w handlu detalicznym poza siecią internetową, w 2010 r. można się spodziewać przekroczenia przez e-commerce 2 proc. udziału w handlu tradycyjnym.
W 2010 r. wartość transakcji zawierana za pośrednictwem platform internetowych wzrośnie o około 17-18 proc. w stosunku do 2009 r. W ten sposób obroty handlowe w internecie przekroczą wartość 15,5 mld zł. Udział e-commerce w handlu detalicznym będzie się powoli zbliżać do 3 proc. Należy się spodziewać dalszego umacniania aukcji, nie tylko na platformach typu C2C, ale także B2C. Postępujące rozdrobnienie sektora e-handlu (dalszy wzrost liczby nowych przedsiębiorców oferujących sprzedaż on line) spowoduje, że na znaczeniu zacznie zyskiwać reputacja poszczególnych sklepów.
Światowym liderem, jeśli chodzi o wydatki na internetowe zakupy, jest Europa Zachodnia - wynika z raportu firmy analitycznej Collin Stewart. Najbardziej dojrzałym rynkiem jest Wielka Brytania, ale inne kraje coraz bardziej przyczyniają się do dominacji Europy w tym sektorze. Taka sytuacja ma potrwać co najmniej do 2012 r., kiedy wartość sprzedaży w sieci w Europie Zachodniej przekroczy barierę 200 mld USD.
Populacja kupujących online w Europie stale rośnie, ale między rynkami w poszczególnych krajach istnieją spore różnice - wskazują analitycy. Według nich jest to wynik m.in. różnych nawyków w zakresie kupowania. We Francji i Niemczech obserwuje się dużo większe wydatki na zakupy online i większą aktywność internautów na rynku e-handlu, niż we Włoszech i Hiszpanii, gdzie handel online wciąż stanowi jedynie niewielki odsetek całej sprzedaży. W Niemczech internetowe zakupy stanowiły w 2009 r. 6,9 proc. wartości całego rynku sprzedaży, a we Włoszech jedynie 0,8 proc. (dane z raportu Kelkoo).
Kryzys gospodarczy jeszcze bardziej spotęgował różnice między poszczególnymi krajami.
- We Francji i Niemczech, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, rynek e-handlu miał mocne podstawy jeszcze przed recesją. W dobie kryzysu dbający o swoje finanse konsumenci jeszcze mocniej zaczęli korzystać z możliwości zakupu przez internet, aby płacić mniej i wykorzystać promocje - twierdzą analitycy Kelkoo. Z ich szacunków,dotyczących wybranych krajów Europy wynika, że w zeszłym roku polski rynek e-handlu był wart 2,2 mld funtów brytyjskich, czyli nieco ponad 10 mld zł, co stanowiło ok. 2 proc. wartości całego rynku sprzedaży w naszym kraju. Oceny zachodnich firm analitycznych polskiego rynku e-commerce są, zdaniem polskich analityków, niedoszacowane.
@RY1@i02/2010/169/i02.2010.169.050.0001.001.jpg@RY2@
Prawie połowa z ponad 8 tys. polskich sklepów internetowych nie korzysta jeszcze z żadnego serwisu agregującego płatności on line. Tymczasem już dziś polski rynek płatności internetowych jest wart kilka miliardów złotych i szybko się rozwija. Największym graczem jest jest PayU, operator serwisu Płatności.pl, który w 2009 r. przeprowadził transakcje warte ponad 1 mld zł. Oznacza to, że dynamika wzrostu płatności on line, obsługiwanych przez PayU wynosi kilkadziesiąt procent rocznie. PayU wchodzi w skład Grupy Allegro. Dla platformy handlowej Allegro PayU prowadzi usługę "płacę z Allegro". Usługa ta została przygotowana specjalnie na polski rynek, który - w porównaniu z rynkami zachodnim - wciąż jest słabo nasycony kartami kredytowymi.
Płatności internetowe w Polsce będą jeszcze wzrastały przez kilka lat. Głównym czynnikiem rozwoju będzie dalsze ekspansja e-handlu i wzrost liczby e-sklepów w Polsce, które podejmą współpracę z serwisami agregującymi płatności on line.
@RY1@i02/2010/169/i02.2010.169.050.0001.002.jpg@RY2@
Które z podanych niżej produktów kupiłeś
Michał Krogulski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu