Marketing partyzancki
Gdyby Jack Trout, amerykański guru marketingu i autor hasła "wyróżnij się albo zgiń", szukał nowego dyrektora kreatywnego, powinien przylecieć do Belina i spotkać się z Christianem Petersenem. W czasach, gdy wszyscy zakładają profile na Facebooku, gromadząc tam tysiące nic nieznaczących fanów, Berlińczyk sięgnął po maksymę Trouta. By zareklamować swój sklep rowerowy, na budynku powiesił 120 rowerów. A potem stanął w oknie, gdzie wypatrzył go fotoreporter Reutersa i zdjęcie obiegło cały świat. Niejedna agencja reklamowa chciałaby wpaść na taki pomysł. Potem nazwałaby go marketingiem partyzanckim i zarobiła krocie na jego sprzedaży.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.