Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Księgowy na Titanicu

1 lipca 2018

Prezes irlandzkiego AIB ma coraz mniej czasu, by sprzedać udziały w BZ WBK i uratować swój bank przed nacjonalizacją

Gdy 50-letni dziś Dan OConnor obejmował w ubiegłym roku funkcję szefa irlandzkiego banku AIB, otrzymał jedno zadanie: przetrwać kryzys.

Dziś wiadomo, że wykształcony w Dublinie księgowy podjął się karkołomnej misji. Do końca roku OConnor musi znaleźć sposób na dokapitalizowanie banku sumą 7,4 mld euro, jeśli nie chce, aby AIB zostało znacjonalizowane. Jednym ze sposobów na uniknięcie przejęcia banku przez państwo ma być sprzedaż 70 proc. udziałów w polskim BZ WBK.

Rok temu AIB stał w obliczu buntu akcjonariuszy, którzy zaczynali tracić cierpliwość. W wyniku kryzysu i nagromadzenia tzw. złych kredytów notowania banku spadły aż o 90 proc. Rząd w Dublinie zdecydował się na jego dokapitalizowanie kwotą 3,5 mld euro. Jak pisała "Sunday Tribune", minister finansów Brian Lenihan aż trzykrotnie musiał osobiście prosić OConnora o objęcie funkcji w AIB, zanim ten powiedział "tak".

Według "Sunday Tribune", w pewnym momencie poszukiwania nowego szefa zaczynały przypominać łapankę. Władze ustaliły górną granicę wynagrodzenia na 500 tys. euro, co odtraszyło część menedżerów, w tym byłego szefa Bank of America Liama McGee, od transferu do AIB.

Irlandzki menedżer z przeszłością w europejskiej gałęzi koncernu General Electric, który objął funkcję w październiku 2009 r., miał być szefem na przeczekanie, do chwili znalezienia lepszego kandydata. Kompromis został zawarty między bankiem a Departamentem Finansów, odpowiadającym za administrowanie środkami publicznymi Zielonej Wyspy. Ma doświadczenie w pracy w zarządzie AIB, ale zarazem sprawia wrażenie podatnego na naciski władz. Część komentatorów oskarża OConnora o brak charyzmy. Według nich nie jest on wystarczająco silnym liderem na trudne czasy.

A tak złej passy powstały w 1966 r. z połączenia trzech mniejszych banków AIB jeszcze nie miał. Gdy większość europejskich i amerykańskich banków zwróciła już uzyskaną w czasie głębokiego kryzysu pomoc publiczną, AIB jest od tego jak najdalszy. W pierwszym półroczu 2010 r. straty sięgnęły 2 mld euro, a w ciągu ostatnich 52 tygodni akcje straciły na wartości 58,9 proc. Jeśli bank chce się rozliczyć z władzami Zielonej Wyspy, musi sprzedać chociaż część udziałów w BZ WBK. - Nie mamy innego wyjścia, jak tylko sprzedać te udziały - nie ukrywał w kwietniu 2010 r. OConnor.

W tym momencie na horyzoncie pojawiła się oferta Hiszpanów. Jak pisaliśmy we wczorajszym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej", w ramach jednego pakietu Santander chce kupić nie tylko 70 proc. BZ WBK, ale także 22,5 proc. w amerykańskim M&T i brytyjski AIB GB na dokładkę. To trudna operacja, bo wymaga zgody nadzorów finansowych w trzech państwach. Cały proces może potrwać nawet rok. Polska Komisja Nadzoru Finansowego specjalnie nie ukrywa, że w roli nowego właściciela BZ WBK najchętniej widziałaby inwestora z Polski, a nie Hiszpanów, niepozbawionych kłopotów na własnym podwórku.

OConnor z kolei nie ma czasu do stracenia. Jeśli uda mu się zebrać pieniądze do końca roku, uratuje bank i będzie mógł sobie wpisać do curriculum vitae życiowy sukces. Jeśli nie, przejdzie do historii jako kolejny bezbarwny menedżer, któremu się nie powiodło.

@RY1@i02/2010/157/i02.2010.157.000.020a.001.jpg@RY2@

Wyniki AIB

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.