Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Katarzyna Sobstyl kibicuje i zarabia

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Akcjonariusze Ruchu Chorzów głosowali wczoraj nad emisją kolejnej partii akcji

Pierwszy raz stało się głośno o Katarzynie Sobstyl w 2006 r., kiedy została prezesem klubu w zdominowanym przez mężczyzn świecie polskiego futbolu. Drugi raz dwa lata później, kiedy jako pierwszy prezes - i mimo różnych zapowiedzi jak dotąd jedyny - wprowadziła swój klub na giełdę NewConnect.

Upublicznienie miało wzmocnić wizerunek Ruchu, a przede wszystkim dać mu 4 mln zł na transfery i szkolenie młodzieży. A w efekcie doprowadzić do rentowności spółkę, która po swoim poprzednim wcieleniu - Stowarzyszeniu KS Ruch Chorzów - odziedziczyła ponad 8 mln zł długów.

Katarzyna Sobstyl została sprowadzona do klubu przez ówczesnego głównego inwestora, właściciela firmy odzieżowej Reporter Mariusza Klimka. W Reporterze (teraz w stanie upadłości) odpowiadała za inwestycje.

Pod jej rządami Ruch też miał zacząć działać jak przedsiębiorstwo. Z uporem maniaka powtarzała, że w Polsce zarabianie na piłce nożnej jest możliwe. Na pytanie o piłkarskie pasje odpowiadała: - Jestem menedżerem wynajętym do kierowania Ruchem i mam uzdolnienia w tym kierunku. Czy gram w piłkę? Wyrosłam w rodzinie kibiców.

Trener Ruchu Waldemar Fornalik przyznaje, że prezes Sobstyl w szatni bywa rzadko. - Jeśli rozmawiamy o piłkarzach, to raczej o ich wartości, dyspozycji. Rola pani prezes sprowadza się do zarządzania, a nie kibicowania. Dlatego podejmuje decyzje zupełnie inaczej, racjonalnie. Chociaż przyznaje, że wciąż uczy się piłki, co ja niezwykle doceniam - mówi.

Pod rządami Sobstyl Ruch wrócił do ekstraklasy, a w ostatnim sezonie dotarł na trzecie miejsce tabeli. Trafił do eliminacji europejskich pucharów, choć tu na sukces będzie musiał jeszcze trochę poczekać.

Ale bliższa koszula ciału, a właściwie bliższy pani prezes biznes - klub przestał przynosić straty, 6 mln zł długów udało się już spłacić. Do uregulowania wciąż pozostaje ponad 3 mln zł zobowiązań wobec ZUS przejęte po stowarzyszeniu razem z logo i nazwą klubu.

- W naszym ostatnim raporcie wyniki Ruchu to zdecydowanie pozytywny objaw działalności pani prezes - mówi Jacek Bochenek, dyrektor projektu Euro 2012 w firmie doradczej Deloitte. - Ruch należy do zespołów, które mają najzdrowszy stosunek przychodów do wynagrodzeń. Aby klub prawidłowo się rozwijał, nie może przeznaczać więcej niż 60 proc. tego, co zarabia, na koszty sztabu. Biorąc pod uwagę skok, jaki Ruch wykonał w ekstraklasie, trzeba przyznać, że jest bardzo przyzwoicie zarządzany. Lech czy Wisła wydają ciężkie miliony na transfery, a wyniku nie widać - uważa Bochenek.

Ruch dysponuje ograniczoną ilością pieniędzy. Ma jeden z najniższych w lidze budżetów - 10 mln zł. Nie ma wielkiego sponsora, pani prezes nie pozostało więc niż innego jak zachować rozsądek.

I pewnie właśnie rozsądek dyktuje jej intratne transfery, takie jak sprzedaż 20-letniego napastnika Artura Sobiecha do Polonii Warszawa za milion euro. A także alternatywne sposoby finansowania - stąd giełda.

@RY1@i02/2010/154/i02.2010.154.000.020a.001.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Wantula/Edytor.net/newspix.pl

Sobstyl to jedyna kobieta prezes w polskiej ekstraklasie

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.