Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Chińczycy pożądają luksusu

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Chiński właściciel koncernu Volvo zamierza stworzyć z niego luksusową markę, która ma na rynku konkurować z najdroższymi modelami europejskich aut. Widzi w tym sposób na pomnożenie zysków, bo Chiny stały się największym rynkiem dla luksusowych dóbr.

- W naszej ofercie nie ma takich modeli samochodów, który mogłyby rywalizować z BMW serii 7 czy z mercedesami klasy S. Musimy jak najszybciej wypełnić te lukę - powiedział nowy szef Volvo Li Shufu. Jego koncern, Zhejiang Geely Holding Group, zakończył właśnie proces przejmowania od Ford Motors szwedzkiego koncernu, za który zapłacił 1,5 mld dol.

Wkroczenie na rynek luksusowych aut będzie bardzo trudnym zadaniem: w ubiegłym roku Audi sprzedało w Chinach ponad 157 tys. limuzyn, Volvo niewiele ponad 22 tys. aut, głównie wydłużonego modelu S80. Niezrażone tym kierownictwo Geelay zamierza w ciągu pięciu lat podwoić sprzedaż całej grupy do 600 tys. By ten plan się powiódł, w ofercie musi się pojawić luksusowy model marki Volvo. - Musimy taki mieć, bo Chińczycy pożądają luksusu. Luksusu, którym można się pochwalić, który można wziąć do rąk - podkreślił Li Shufu.

Ekonomiści widzą w tym przemyślaną strategię: Chiny są obecnie największym motoryzacyjnym rynkiem świata, na którym twardo konkurują ze sobą niemal wszystkie wielkie koncerny. Tort co prawda nie został jeszcze ostatecznie podzielony, ale coraz trudniej wykroić dla siebie intratny kawałek. Co innego rynek dóbr luksusowych - tu do zgarnięcia są setki milionów dolarów.

Liczby mówią same za siebie. Ponad pół miliona Chińczyków ma majątki, których wartość przekracza milion dolarów. China Association of Branding Strategy ocenia, że aż 250 mln mieszkańców Państwa Środka zamierza kupować luksusowe dobra. To o wiele więcej potencjalnych klientów niż w sumie mają Stany Zjednoczone, Japonia i Rosja, będąca w ostatnich latach głównym rynkiem dla ekskluzywnych produktów.

To na dodatek głównie ludzie młodzi, którzy chętnie i bez skrępowania wydają zarobione pieniądze na przyjemności czy podniesienie prestiżu. Shaun Rein z China Market Research Group (CMR) mówi, że z badań jego firmy wynika, że przeciętny chiński milioner jeżdżący mercedesem klasy S ma 39 lat. Amerykanin kupuje takie auto dopiero w wieku 53 lat.

Tak ogromny potencjał luksusowego rynku nie mógł pozostać niezauważony. Ulice Pekinu oraz Szanghaju, najbogatszego miasta Państwa Środka, zapełniają się najdroższymi butikami i salonami. I cały czas powstają nowe, bo tu można powetować straty ponoszone na dotychczasowych, tradycyjnych rynkach. Nikt nie narzeka na brak klientów: Chińczycy chcą przegonić bogaty Zachód.

Mimo szalejącego kryzysu w ubiegłym roku otwarto w Chinach 45 sklepów najdroższych marek - tyle samo, co w całej Europie czy USA. Włoski dom mody Gucci ma w Chinach już ponad 25 sklepów, rok temu otworzył w Szanghaju swój największy salon. Jego sprzedaż w tym kraju wzrosła w 2009 roku w porównaniu do roku 2008 aż o 42 proc. Francuski LVMH stracił rok temu i w Ameryce, i w Japonii, ale w Chinach - jak podano w specjalnym komunikacie - solidnie zarobił. Podobnie Cartier.

China Market Research Group szacuje, że w tym roku na tamtejszym rynku najdroższych towarów i usług będzie można zarobić nawet 9 mld dol., żaden inny rynek nie da takich zysków. To ogromny skok - trzy lata temu ten rynek wart był 5,9 mld dol.

- Nikt nie może mieć już najmniejszych wątpliwości, że jesteśmy rynkiem mogącym wchłonąć najwięcej luksusowych dóbr na świecie. Biedne Chiny odchodzą w przeszłość - mówi Guo Zuli, dyrektor World Luxury Research Center.

@RY1@i02/2010/151/i02.2010.151.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Volvo sprzedało w zeszłym roku nieco ponad 22 tys. samochodów. By poprawić ten wynik, chce postawić na luksus

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.