Kott odpływa konkurencji
W ciągu roku zysk kierowanego przez Bogusława Kotta Banku Millennium wzrósł ponadsześciokrotnie
Przez wiele lat Bogusława Kotta nazywano bankierem lewicy. Teraz to już rzadkość. Dzisiaj bardziej zwraca się uwagę na legendarnie wysokie zarobki szefa Millennium. Oczywiście, nic o nich dokładnie nie wiadomo, choć nieoficjalnie mówi się, że jego miesięczna pensja to równowartość 150 tys. euro. Takich pieniędzy nie ma nikt w polskiej bankowości.
Jego przygoda z finansami rozpoczęła się w 1989 roku, zaraz po przegranych przez lewicę wyborach do parlamentu. Powstał Bank Inicjatyw Gospodarczych, powołany przez firmy państwowe i prominentnych polityków lewicy. Bogusław Kott, absolwent handlu zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki oraz wieloletni pracownik Ministerstwa Finansów, został jego prezesem. Po prawie 10 latach BIG przejął kontrolę nad znacznie większym od niego Bankiem Gdańskim. BIG Bank Gdański szedł ostro do przodu, był dobrze zarządzany, przynosił zyski.
W roku 2000 nastąpiła próba sił: Deutsche Bank i PZU chciały przejąć BIG Bank Gdański. Nic z tego nie wyszło, dzięki wydatnej pomocy przewodniczącego rady nadzorczej i jednocześnie doradcy ekonomicznego prezydenta Kwaśniewskiego prof. Marka Belki, dzisiaj prezesa NBP.
Ta lekcja sporo nauczyła Bogusław Kotta. Sam postanowił znaleźć inwestora, który uchroni go w przyszłości przed wrogim przejęciem. Wybór padł na Banco Comercial Portugues. W 2003 roku bank kierowany przez Bogusława Kota zmienił nazwę na Millennium.
Szef banku jest niezniszczalny. To jedyny prezes wielkiej instytucji finansowej, któremu udaje się utrzymać stanowisko przez tak długi czas. Udało mu się suchą nogą przejść przez ostatni kryzys, a opublikowane wczoraj wyniki finansowe wskazują, że nadal czuje koniunkturę.
Bogusław Kott dba o swoją prywatność. - Z punktu widzenia mediów może być uznany za nudnego osobnika, bo od 15 lat mieszka w tym samym domu na Saskiej Kępie, ma tę samą żonę i dwoje dorosłych dzieci - mówi jeden z jego współpracowników.
Ma za to pasje. Urodził się w Szczytnie i od młodości jest zapalonym żeglarzem. Posiada oczywiście jacht na Mazurach, na którym spędza każdy wolny weekend, a najczęściej też wakacje. Jego nową pasją jest fotografia. Jest też miłośnikiem muzyki poważnej i jazzu.
@RY1@i02/2010/145/i02.2010.145.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Druszcz/Reporter
Prezes Millennium to miłośnik żeglarstwa. Na Mazurach zna każdą zatokę
Roman Grzyb
roman.grzyb@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu