Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wkurzył Putina, teraz uratuje BP

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nowym szefem koncernu British Petroleum ma zostać Bob Dudley. Tony Hayward na odchodne otrzyma 18,5 mln dol.

- To najmądrzejsza decyzja, jaką BP mogło podjąć - tak analitycy oceniają informację o planowanym zwolnieniu prezesa Tonyego Haywarda. Koncern ma ratować jego zaufany człowiek do spraw najtrudniejszych, Bob Dudley, który wsławił się tym, że stawił opór Władimirowi Putinowi.

Informacje dochodzące z władz brytyjsko-holenderskiego koncernu jasno wskazują, że koniec błyskotliwej kariery 56-letniego Haywarda w British Petroleum jest już przesądzony. "Najbardziej znienawidzony człowiek w USA", jak określiła go gazeta "New York Daily News", odejdzie najprawdopodobniej z końcem września. Choć nie udało mu się powstrzymać wycieku ropy do Zatoki Meksykańskiej z zatopionej platformy wiertniczej Deepwater Horizon, to na odchodne dostanie ok. 18,5 mln dol.

Rada Nadzorcza BP ma już kandydata na jego miejsce: to 55-letni Bob Dudley. - To mądra decyzja. Najlepsza, jaką koncern mógł podjąć - przekonuje w rozmowie z Bloombergiem analityk w DnB NORD ASA Gudmund Halle Isfeldt. Najlepsza z co najmniej trzech powodów.

Po pierwsze, Dudley jest Amerykaninem. A BP, jeśli chce przetrwać, musi odzyskać zaufanie na tym rynku. Koncern jest największym dostawcą paliwa dla wojsk USA (roczny kontrakt wart prawie miliard dolarów), na dodatek ma w Ameryce ponad 11 tys. stacji paliw. - To, że Dudley jest Amerykaninem, powinno pomóc w relacjach z administracją Baracka Obamy - uważa Ted Harper z Frost Investment Advisors. Jeszcze niedawno prezydent USA otwarcie mówił, że "chciałby skopać w BP kilka tyłków". Jeden z nich z pewnością należał do Haywarda.

Po drugie, Dudley dorastał niedaleko Zatoki Meksykańskiej (w Hattiesburg w Missisipi, 80 km od wybrzeża), więc na temat katastrofy wypowiada się dużo ostrożniej niż Brytyjczyk Hayward. - To, co tam widziałem, jest przerażające - powiedział po wizycie w Luizjanie. Tym zjednał sobie sympatię Amerykanów, w odróżnieniu od Haywarda, który popełniał gafę za gafą. Wyciek z Deepwater Horizon nazwał on maleńkim w skali wielkiego oceanu, choć padały już głosy, że to największa katastrofa ekologiczna w historii USA.

Po trzecie, Dudley to wyjątkowo twardy menedżer. W latach 1994 - 1997 odpowiadał za działania koncernu Amoco w Rosji. Trafił do BP rok później, gdy British Petroleum przejęło amerykańskiego konkurenta. Na początku odpowiadał za wydobycie ropy w Rosji, Angoli, Algierii oraz Egipcie, potem został szefem spółki TNK-BP, która działała na rosyjskim rynku. W marcu 2008 roku rosyjscy partnerzy nagle zażądali jego odejścia, bo uznali, że pomija ich interesy. Gdy odmówił, na polecenie prezydenta Władimira Putina do siedziby spółki weszło FSB, a jeden z pracowników został oskarżony o szpiegostwo przemysłowe. Przepychanka między Kremlem a BP trwała kilka tygodni: ostatecznie Dudley opuścił Rosję, a we wrześniu przestał być szefem TNK-BP. Koncern docenił jego twardą postawę w relacjach z Moskwą i mianował go dyrektorem generalnym do spraw kontaktów z rządami.

Po raz kolejny BP poprosiło go o pomoc, gdy walczył z katastrofą. Został specjalnym wysłannikiem do mediów, w których bronił koncernu i jego strategii. - To najlepszy człowiek, jakiego mamy - chwalił go wówczas Tony Hayward.

@RY1@i02/2010/144/i02.2010.144.000.020a.001.jpg@RY2@

Fot. EPA/PAP

BP po raz pierwszy będzie kierowane przez Amerykanina

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.