Inwestorzy nie omijali Polski, choć kryzys ich mocno przerzedził
W zeszłym roku inwestorzy woleli pozostać u siebie, niż wydawać pieniądze za granicą. Omijali również nasz region. Polska na tle innych krajów Europy wypadła zaskakująco dobrze.
W 2009 r. przepływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) na świecie zmniejszył się o 37 proc. W Polsce spadek był mniejszy - wyniósł 22 proc. Z ogłoszonego wczoraj raportu Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) wynika, że o ile w 2008 r. firmy zainwestowały w Polsce ponad 14,5 mld dol., o tyle w zeszłym roku już tylko 11,3 mld dol.
To i tak nieźle w porównaniu z nowymi krajami unijnymi. Nie dość, że wygrywamy, jeśli chodzi o wartość inwestycji, to jeszcze oprócz Estonii, gdzie spadek BIZ wyniósł ok. 2,5 proc., Polska straciła najmniej. Na Łotwie inwestycje zjechały o ponad 94 proc., a na Słowacji część inwestorów się wycofała (spadek o ponad 100 proc.).
Jak na kryzys Polska radzi sobie stosunkowo dobrze. - Nie mieliśmy do czynienia z anulowaniem wielkich projektów. Przychodzą do nas renomowane firmy - mówi Zbigniew Zimny, przedstawiciel UNCTAD. Grube miliony wydali u nas np. IBM czy włoski producent części motoryzacyjnych Brembo.
Dodaje, że na świecie większość inwestycji to zakupy przedsiębiorstw, czyli fuzje i przejęcia. W Polsce jest inaczej - ok. 90 proc. inwestycji to greenfield, czyli projekty realizowane od podstaw. Z punktu widzenia gospodarki są one najbardziej pożądane, bo wiążą się z powstaniem nowych miejsc pracy. Fuzje i przejęcia to zaledwie 7 proc., gdy np. w Czechach - 85 proc.
Według Roberta Segesa z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych to m.in. bardzo niski udział przejęć i fuzji, a równocześnie wiele reinwestycji, jest powodem niewielkiego - w porównaniu z innymi - spadku BIZ w Polsce.
Na inwestorach musiały też zrobić dobre wrażenie oceny naszej gospodarki dokonywane przez renomowane międzynarodowe instytucje. Na przykład według najnowszego rankingu Ernst & Young nasz region będzie jednym z najatrakcyjniejszych miejsc do inwestycji - po Chinach i Indiach - w ciągu najbliższych 3 - 5 lat.
Perspektywy są więc dobre. - Inwestycje odbiły się od dna w drugiej połowie 2009 r. Jeśli faktycznie gospodarka wyjdzie z kryzysu, będą rosnąć. Potrzeba czterech lat, by wrócić do rekordu z 2007 r. - mówi Zbigniew Zimny.
@RY1@i02/2010/142/i02.2010.142.000.010a.001.jpg@RY2@
Inwestycje zagraniczne w nowych krajach UE
Katarzyna Przybyła
katarzyna.przybyla@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu