PARP daje pieniądze i odbiera
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozwiązała umowy z czterema firmami na dofinansowanie projektów z e-biznesu. Według przedsiębiorców to zemsta za krytykowanie PARP i wystąpienie do sądu o nakaz wypłaty zaliczki.
PARP twierdzi, że tylko dba o prawidłowość wydatkowania publicznych środków. Na początku lipca agencja rozwiązała umowy o dofinansowanie projektów zgłoszonych przez poznańską Fundację Przedsiębiorczości Akademickiej oraz spółki Neuroresearch, Prolrel oraz DiO. Zgłosiły one projekty e-biznesowe, czyli w ramach działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundacja zaproponowała e-usługę - specjalny system do tworzenia w internecie biuletynów informacji publicznej np. przez szkoły, szpitale, urzędy miast. Prolrel wymyślił e-mszę - zamawianie mszy świętych w dowolnych intencjach. DiO miał program projektowania ogrodów, a Neuroresearch - internetowe badania marketingowe. Projekty zostały zaakceptowane, dotacje przyznano. Co więc się nagle stało, że umowy wypowiedziano?
- PARP po przeprowadzeniu kontroli stwierdziła występowanie konfliktu interesów, to jest powiązań między tymi firmami a wykonawcami zamówień realizowanych w projektach, co łamało zasady uczciwej konkurencji - wyjaśnia "DGP" Dariusz Wojtaszek, rzecznik PARP. Mówiąc prościej, agencja uznała, że wszystkie te firmy są powiązane z prezesem fundacji Przemysławem Lisem-Markiewiczem, i oceniła, że ma do czynienia z próbą wyłudzenia dotacji.
Lis-Markiewicz, znany wielkopolski przedsiębiorca, nie zgadza się z takimi zarzutami. - To śmieszne. Fundacja jest inkubatorem przedsiębiorczości. To my namówiliśmy te spółki, żeby się zainteresowały pomocą unijną. Pomagamy młodym przedsiębiorcom przy realizacji ciekawych projektów - mówi "DGP" Lis-Markiewicz. Przyznaje, że firmy pracujące przy projektach są powiązane, ale umowa tego nie zakazywała, a on nigdy tego nie ukrywał. Przeciwnie. Chwalił się tym we wniosku o dofinansowanie.
Biznesmen uważa, że spotkały go kłopoty, ponieważ krytykował PARP za opieszałość i m.in. wystąpił do sądu o nakaz wypłaty zaliczki. - Nasłano mi kontrolę, która wystawiła mi laurkę. A kiedy się okazało, że dostałem w sądzie nakaz wypłaty ok. 180 tys. zł zaliczki przez PARP, wszystko się nagle zmieniło. Informacja pokontrolna już była negatywna, a potem rozwiązano umowy - twierdzi. Biznesmen zapowiada też kolejną sprawę w sądzie.
Broni nie składa też PARP. Wniosła sprzeciw od nakazu zapłaty i zażądała przeniesienia sprawy z sądu w Poznaniu do Warszawy.
Lis-Markiewicz zainteresował się funduszami unijnymi w 2008 r. Uważał, że to ogromna szansa dla Polski. - Teraz myślę, że m.in. z powodu niewydolności PARP nie będziemy w stanie tych pieniędzy wykorzystać - mówi.
Trwa wymiana argumentów i ciosów. Wiceprezes PARP Patrycja Zielińska, odpowiedzialna za wdrażanie działania 8.1, czyli dofinansowania e-biznesu, dowodzi, że w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka PARP rozwiązała zaledwie 96 umów na 3760 podpisanych. A w e-biznesie w tym roku zerwano zaledwie te cztery.
Anna Marszałek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu