Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Gtech wciąż w grze, ale dużo tańszy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Dziś minister skarbu Aleksander Grad ma rozstrzygnąć wart setki milionów złotych przetarg na operatora gier organizowanych przez Totalizator Sportowy.

Oficjalny wynik poznamy w poniedziałek. Do konkursu, którego procedura się właśnie zakończyła, stanęło trzech oferentów: konsorcjum firm Gtech i Data Trans, grecki Intralot oraz Scientific Games International - zarejestrowana w Austrii spółka córka amerykańskiego koncernu Scientific Games. Według naszych informacji w rozstrzygnięciach będą liczyć się jednak tylko dwie pierwsze firmy.

Gtech chce za swoje usługi około 0,9 proc. od rocznych obrotów Totalizatora Sportowego. W ubiegłym roku przekroczyły one 3,25 mld zł, rok wcześniej 3,5 mld zł. Intralot chce zaś około 1 proc. od tej kwoty. To daje roczne przychody na poziomie kilkudziesięciu milionów. Kontrakt z nowym operatorem ma zostać podpisany na 10 lat - od 2011 do 2021 roku.

Mimo to Totalizator będzie płacił wielokrotnie mniej niż teraz. Obecny operator, firma Gtech, jak wynika z nieoficjalnych informacji, inkasuje co roku prowizję w wysokości ok. 3,5 proc., czyli ponad 100 mln zł.

Nie wiadomo jednak, czy szef resortu skarbu będzie się kierował wyłącznie ceną. Jeden z naszych informatorów, który brał udział w niedawnej naradzie kadry menedżerskiej TS poświęconej wynikom finansowym spółki przekonuje, że zarząd Totalizatora znalazł się w solidnych opałach z powodu spadku sprzedaży i pogarszających się wyników spółki. Mówi się o spadku sprzedaży na poziomie 20 proc. - Konkluzja tego spotkania była taka, że należy wprowadzić nowocześniejszy system, który może przynieść nową dynamikę w funkcjonowaniu Totalizatora - relacjonuje nasz rozmówca. Rzecznik Totalizatora Piotr Gawron nie wyklucza takiego scenariusza. - Niezależnie od tego, kto będzie nowym operatorem, pozostaną wszystkie gry i loterie, które oferujemy teraz, i zapewne pojawią się nowe - mówi Gawron. Zaznacza, że TS jest zadowolony z dotychczasowej współpracy z firmą Gtech. Ale według naszych informacji ta firma zaproponowała system tylko nieznacznie różniący się od tego, który został wprowadzony 10 lat temu. Droższy Intralot proponuje zaś rozwiązania nowocześniejsze. Chodzi o trzy kwestie. - Po pierwsze oprogramowanie Intralotu zawiera już gotowe aplikacje - które w dowolnym momencie można wykorzystać do ułożenia nowej gry. Programiści Gtechu za każdym razem musieli pisać oprogramowanie od nowa. Po drugie, terminale Intralotu do gier liczbowych są mniejsze i posiadają cyfrowy system rejestracji losów. Terminale Gtech są mechanicznie i wymagają bardzo dokładnie zwymiarowanych blankietów, to generowało dodatkowe koszty - opowiada osoba znająca szczegóły ofert złożonych Totalizatorowi. Gtech może mieć jeszcze jeden problem natury politycznej. Ta firma była wymieniana w kontekście afery hazardowej. Tak o jej kulisach opowiadał premier Donald Tusk: "Wydaje mi się, że jest to problem wideoloterii, Totalizatora Sportowego i amerykańskiej firmy, która liczyła na gigantyczne zyski związane z wideoloterią".

- Minister będzie wybierał pomiędzy nieznacznie tańszą ofertą firmy Gtech a nowocześniejszą technologią, którą zaoferował Intralot - mówi nam osoba znająca szczegóły złożonych ofert i kulisy przetargu. Ciekawe tylko, co wybiorą później klienci.

Artur Grabek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.