Rumunia kusi polskich przedsiębiorców dotacjami
Jedyny kraj w Unii Europejskiej, który oferuje zagranicznym firmom gotówkę w zamian za inwestycje, to Rumunia. Do dyspozycji są dotacje rządowe i fundusze unijne.
- Rumunia jest atrakcyjnym miejscem na lokalizację nowych inwestycji. W krótkim czasie polscy przedsiębiorcy mogą dostać zwrot nawet 50 proc. poniesionych nakładów. To rozwiązanie obecnie niespotykane w innych państwach naszego regionu. Przeważnie, podobnie jak w Polsce, zachęca się inwestorów rozłożonymi na lata ulgami podatkowymi - mówi Michał Gwizda, partner w firmie doradczej Accreo Taxand.
Do tej pory w Rumunii zainwestowało około 500 polskich firm. Wśród nich są takie znane marki, jak Ciech, Barlinek czy Tymbark. Zdecydowały się one otworzyć w Rumunii swoje zakłady przemysłowe, które są ich centrami produkcji na cały region. Dzięki temu Polska stała się jednym z głównych inwestorów zagranicznych w Rumunii. Nasza obecność w tym państwie byłaby znacznie większa, gdyby nie kryzys finansowy w 2008 r., który zahamował ekspansję zagraniczną wielu polskich firm przedsiębiorców.
- Główne zalety naszego kraju to strategiczne położenie oraz niskie koszty pracy - przekonuje Gheorghe Predescu, ambasador Rumunii w Polsce. Według niego lokalizacja inwestycji na terenie Rumunii pozwala korzystać nie tylko z dużego rynku wewnętrznego (ponad 21,5 mln mieszkańców), na którym nie panuje tak duża konkurencja jak choćby w Polsce, lecz także umożliwia łatwy dostęp do rynków sąsiadujących państw. Inwestorzy mogą eksportować swoje produkty także poza UE: na Ukrainę lub do Turcji i innych państw Bliskiego Wschodu.
Koszty pracy w Rumunii są o połowę niższe niż w Polsce. Przeciętne wynagrodzenie w przemyśle wynosi 1352 leje rumuńskie, czyli ok. 1,3 tys. zł. Natomiast wysokość płacy minimalnej została ustalona w tym roku na 600 lei, czyli niecałe 570 zł.
Zdaniem ekspertów zaletą Rumunii jest szeroki dostęp do bezpośrednich form wsparcia inwestorów. Mają oni do wyboru kilka instrumentów. Pierwszy to rządowe dotacje. Mogą z nich korzystać firmy chcące na terenie Rumunii zrealizować inwestycję o wartości co najmniej 30 mln euro, która zaowocuje stworzeniem co najmniej 300 nowych miejsc pracy. - Inwestor może liczyć na zwrot do 50 proc. poniesionych nakładów. Dotyczy to nie tylko inwestycji, ale także dwuletnich kosztów zatrudnienia nowych pracowników - mówi "DGP" Iustina Lutan z rumuńskiej agencji wspierania inwestycji zagranicznych.
Do dyspozycji inwestorzy mają także fundusze unijne. Rumunia jest drugim największym (po Polsce) beneficjentem wsparcia z Brukseli w latach 2007 - 2013. Dostała z niego 20 mld euro. Z tej kwoty ok. 3 mld euro zostało przeznaczone na bezpośrednie wsparcie przedsiębiorców. To dużo, bo Polska, która dostała z UE ponad 67 mld euro, na dotacje inwestycyjne na firmy wyłożyła tylko nieco większą kwotę.
Jak tłumaczy Iustina Lutan, podobnie jak to ma miejsce w przypadku grantów rządowych, inwestorzy mogą liczyć na dotacje unijne w wysokości do 50 proc. poniesionych nakładów. Granty można dostać nie tylko na budowę nowych zakładów, lecz także na projekty związane z energetyką (w tym odnawialnymi źródłami energii), prowadzeniem prac naukowych oraz zatrudnianiem pracowników.
- Dodatkowo rumuński rząd wprowadził dla inwestorów zagranicznych wiele preferencji. Są to zwolnienia podatkowe, nawet 5-proc. stawka VAT i podatek dochodowy w wysokości 16 proc. - mówi Iustina Lutan.
@RY1@i02/2010/109/i02.2010.109.000.018d.001.jpg@RY2@
Rumuńskie zachęty
Mariusz Gawrychowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu