Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wielki Ed ocalił symbol USA

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dokładnie rok temu GMC ogłosił bankructwo. Ale Edward E. Whitacre Jr. wyprowadził koncern z Detroit na prostą

- Nic nie wiem na temat samochodów. Ale biznes to biznes, zasady wszędzie są takie same - szczerze przyznał Edward E. Whitacre Jr., gdy w czerwcu ubiegłego roku został mianowany szefem General Motors Company. Miał rację - zaledwie w ciągu roku udało mu się reanimować bankruta.

Gdy 67-letni Teksańczyk przychodził do GMC, kondycja firma nie mogła być gorsza. 1 czerwca 2009 roku koncern ogłosił upadłość i przejęło go państwo, by uratować przed wyrzuceniem na bruk 240 tys. pracowników. By firma, która przez lata stanowiła o motoryzacyjnej sile Ameryki, mogła przetrwać, budżet federalny zasilił ją zastrzykiem prawie 60 mld dol. Jednak jeszcze w tym roku GMC ma zwrócić całą państwową pożyczkę i zacząć przynosić pierwsze zyski. Nie udałoby się to bez "Wielkiego Eda" (Whitacre ma 1,93 m wzrostu), który zjadł zęby na telekomunikacyjnej branży. W końcu sukces At&T to jego dzieło.

Nic nie wskazywało na to, że zrobi taką karierę w biznesie. Jako chłopak wolał polować na żaby oraz króliki w Ennis w Teksasie, niż przykładać się do nauki. W końcu jednak porzucił wiatrówkę, przysiadł nad książkami i jako pierwszy w rodzinie ukończył college i uniwersytet. Przełom nastąpił w 1963 roku, gdy dostał pracę w telekomunikacyjnej firmie Southwestern Bell w Dallas. Zaczynał od wbijania słupów i mierzenia długości kabli, ale powoli - ponad dwie i pół dekady - piął się po szczeblach kariery. W 1990 został szefem Regional Bell Operating Company, które powstało po przymusowym podziale AT&T. Zarządzana przez niego firma (w międzyczasie zmieniła nazwę z RBOC na Southwestern Bell Corporation) wykupiła inne spółki, m.in. Pacific Telesis, SNET i Comcast Cellular. W 2005 roku kupiła także AT&T i przejęła jego nazwę. W zaledwie 15 lat Edward E. Whitacre Jr. odbudował potęgę największej amerykańskiej firmy telekomunikacyjnej, nie narażając jej ponownie na zarzuty monopolizowania rynku.

Jego wybór na człowieka, który ma uzdrowić GMC, przyjęto z zaskoczeniem. Ale i z wielkimi nadziejami. - On stworzył nowe AT&T, które nie jest zależne od naziemnej sieci telefonicznej. To jest podobna sytuacja jak z GMC. To nie ma być tylko producent samochodów. Jego zadaniem jest stworzenie od nowa firmy samochodowej na miarę XXI wieku. Dobrze, że mają za prezesa kogoś, kto rozumie to wyzwanie - mówił rok temu analityk rynku samochodowego Jimi Hall.

Jak "Wielki Ed" uzdrowił bankruta? Sprzedał kilka marek (Saaba, Hummera, Pontiaca, Saturna) i zwolnił kilka tysięcy pracowników. To pozwoliło mu znacząco zmniejszyć koszt budowy nowego samochodu: z 10,4 tys. dol. do 7,2 tys. dol. Dzięki temu auta GMC stały się równie tanie jak japońskie czy koreańskie. Kolejnym krokiem jest inwazja na indyjski rynek, który jest równie obiecujący jak chiński.

W wolnych chwilach, gdy nie planuje przyszłości koncernu, Edwarda E. Whitacrea Jr. można spotkać, a jakże, w Teksasie na ranczu pod San Antonio. Nie poluje na króliki, ale gra w golfa i gotuje oraz piecze dla swoich przyjaciół. Zwłaszcza pieczenie nie jest rzeczą, w której jest równie dobry jak w biznesie. - To były najgorsze ciasteczka, jakie w życiu jadłem - powiedział jeden z jego znajomych, który został poczęstowany domowym wypiekiem.

@RY1@i02/2010/105/i02.2010.105.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

GMC, według Edwarda E. Whitacre Jr., ma być firmą XXI wieku

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.