Przyszłość rynku szkoleniowego należy do firm z własnym know-how
@RY1@i02/2010/101/i02.2010.101.050.0006.101.jpg@RY2@
Sławomir Chrzanowski, dyrektor działu szkoleń w BDO
O szkoleniach e-learningowych wiele się mówi, ale ich udział w realnym rynku jest wciąż stosunkowo niewielki. Nawet w krajach tak technologicznie zaawansowanych jak USA, czy Australia jest to najwyżej kilkadziesiąt procent rynku. W Europie, a tym bardziej w Polsce, to wciąż margines i to w dodatku deficytowy. Nie jest to więc żyła złota. Ta wirtualna rzeczywistość dobrze nadaje się do prostych szkoleń instruktażowych, szczególnie gdy zachodzi potrzeba przeszkolenia na dużą skalę wielu osób z danej firmy, rozproszonych w różnych oddziałach. W dużych organizacjach w ten sposób szkoli się coraz częściej pracowników z procedur, a także przekazuje informacje o nowym produkcie czy usłudze. Problem pojawia się, gdy w tej formie chce się organizować szkolenia dotyczące tematyki trudnej, wielowątkowej np. z dziedziny podatków, czy rachunkowości. Przygotowanie takiego szkolenia trwa długo. Efekt końcowy, w porównaniu ze szkoleniem realnym, nie zawsze spełnia oczekiwania. Istnieje też ryzyko szybkiej dezaktualizacji tematu w związku ze stale zmieniającymi się przepisami. E-learning może być doskonałym uzupełnieniem formuły tradycyjnej, szczególnie w przypadku dłuższych form szkoleniowych.
Nasza oferta szkoleniowa jest unikalna, bo jest przygotowana na podstawie własnego know-how, doświadczenia merytorycznego wykładowców (biegłych rewidentów, doradców podatkowych) i pracowników firmy. BDO to jedyna na rynku polskim firma z czołówki firm audytorsko-doradczych, która posiada tak bogatą ofertę szkoleniową realizowaną w formach szkoleń otwartych, wyjazdowych, kursów zawodowych czy szkoleń w formule "w firmie". Ich uczestnicy cenią sobie jakość naszych trenerów, ich praktyczne podejście do tematu, obszerne materiały szkoleniowe poparte przykładami. Nasi konkurenci działają często jako pośrednicy oferujący szkolenia realizowane przez trenerów działających jednocześnie w wielu firmach szkoleniowych. Przyszłość rynku szkoleniowego należy do firm takich jak BDO, z własnym know-how i zapleczem trenerskim.
Refinansowane z UE szkolenia powinny realizować swój pierwotny cel - podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki, innowacyjności firm, wyrównanie społecznych szans. Firmy szkoleniowe są tu jedynie narzędziem realizacji tych celów. Jeśli w takiej formule szkoleń znajdują dla siebie szansę powinny to wykorzystać. Niestety w praktyce, szczególnie w okresie programowania 2004-2006, niekiedy o tym zapominano. Unijne szkolenia to dla firm szkoleniowych duże wyzwanie finansowe i administracyjne, możliwość poszerzenia udziału w rynku, ale za cenę określonego wysiłku. To nie może być kroplówka pozwalającą dożyć lepszych czasów. Firmy które w ten sposób pojmowały realizację projektów unijnych albo wpadają w kłopoty finansowe albo nie odnajdą się w poprojektowej, komercyjnej rzeczywistości. Wszyscy uczymy się na błędach i im dalej tym lepiej.
Rozmawiał Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu