Electric Marek odleci za ocean
Były prezes Agory i Axel Springer Polska Marek Sowa zdecydował, że będzie robił karierę poza Europą
Marek Sowa rezygnuje z funkcji prezesa Axel Springer Polska (współwłaściciela spółki wydającej "DGP") z końcem maja - ta informacja mocno zaskoczyła przed weekendem rynek medialny w Polsce. Fotel szefa jednego z największych wydawnictw na polskim rynku 47-letni Marek Sowa zajmował bowiem zaledwie od lutego.
Dlaczego odchodzi? Nie mówi. Przyznaje tylko, że zakończył pewien etap kariery i "chce zaangażować się w przedsięwzięcia na rynku nowych mediów poza granicami Europy".
Ci, którzy z nimi współpracowali, podkreślają, że Sowa wie, czego chce, i na pewno też wie, co robi. Ale analitycy zastanawiają się, dlaczego nie może zagrzać dłużej miejsca w kolejnych spółkach: po odejściu z funkcji wiceprezesa UPC Polska, którą pełnił 7 lat, prezesem Agory był tylko ponad rok, a szefem Axel Springer Polska - niecałe 4 miesiące.
Nikogo nie zdziwi, jeśli wyjedzie do Stanów Zjednoczonych. Najchętniej do Kalifornii, gdzie bywa regularnie i którą traktuje jak drugi dom. I wciąż ma tam dom. Pewnie też bez problemów odnajdzie się w biznesie, bo uznawany jest za międzynarodowej klasy profesjonalistę i doświadczonego menedżera.
Byłby to zresztą powrót do źródeł. Pracę w mediach Sowa zaczynał bowiem od współpracy z amerykańską stacją CBS. Trafił do niej po skończeniu studiów na Stanfordzie, na które wyjechał po amerykanistyce na UW. Po powrocie do Polski w 1997 roku został dyrektorem ds. rozwoju At Entertainment, twórcy m.in. Atomic TV. Potem kierował m.in. MTV Polska, skąd trafił do UPC Polska.
Ci, którzy z nim pracowali, mówią o nim: wiecznie zajęty człowiek. Wszystko dlatego, że poza UPC Polska szeroko udzielał się np. w organizacjach branżowych. Do tego cały czas w rozjazdach: jednego dnia potrafi być na konferencji w Moskwie, drugiego na naradzie w Amsterdamie, a trzeciego - na koncercie Madonny w Paryżu. Obywatel świata.
W branży zna go każdy. Oprócz aktywności to zasługa także jego wyjątkowej medialności. Zawsze otwarty na kontakty z dziennikarzami. Jedni cenią go za doświadczenie, wizję i rozumienie rynku, inni - z zazdrości lub niechęci - potrafią mu jednak wytykać zbytnią dbałość o wizerunek, brylowanie na salonach. Sowa nie ma jednak z tym problemu i lubi się wyróżniać. Słynie z zamiłowania do dobrych samochodów - jeździ czarnym jaguarem. Namiętnie gra w golfa i fotografuje.
Na rynku ma opinię specjalisty od telewizji i mediów elektronicznych. Dlatego trafił do Agory. Miał odmienić spółkę, wprowadzając ją w świat mediów elektronicznych. Gdy Sowa ogłosił nową strategię Agory, David Kadarauch, analityk banku Wood & Co., ukuł dla niego przydomek: "Electric Marek". Rozstał się jednak niespodziewanie ze spółką w listopadzie 2008 r. Być może napięcie między nim a właścicielami było zbyt duże, bo na rynku spekulowano, że jego wizje nie do końca pokrywały się z wizjami udziałowców wydawcy "Gazety Wyborczej".
Kolejnym wyzwaniem było gigantyczne międzynarodowe przedsięwzięcie - tworzenie joint venture niemieckiego koncernu Axel Springer AG ze szwajcarskim Ringierem AG, które ma szansę stać się jednym z największych graczy na rynku medialnym w Europie Wschodniej.
Ogłaszając jego nominację w lutym, ASP podkreślał, że chce mu powierzyć w przyszłości dodatkowe zadania kierownicze w europejskich strukturach. Nie wiemy, która ze stron ostatecznie zmieniła plany.
@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. Darek Golik/Fotorzepa
Współpracownicy Marka Sowy mówią, że zawsze wie, czego chce, i wie, co robi
Michał Fura
michal.fura@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu