Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Sprzedażowy prima aprilis podnosi ceny

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Niektórzy sprzedający wystawiają swoje lokale po zawyżonych stawkach. A nuż się uda? W ten sposób sondują rynek. Eksperci szacują, że nawet jedna czwarta ofert ma na celu głównie sprawdzenie możliwości kupujących

Choć popularne święto mamy już za sobą, wśród sprzedających nadal modą jest wystawianie ofert, które wcale nie są przeznaczone do zbycia. Tak zwana oferta testowa cieszy się niesłabnącą popularnością.

Na łamach serwisów z ogłoszeniami znaleźć możemy kilkanaście ogłoszeń odstających od przyjętych statystyk cenowych.

- Zdarzają się takie oferty, które wyraźnie odstają cenowo. Nie są częste, ale zjawisko jest zauważalne - mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

- Z naszych obserwacji wynika, że takie oferty mogą stanowić nawet do 25 proc. całkowitego portfela nieruchomości na sprzedaż na rynku wtórnym - uważa Katarzyna Cyprynowska, prezes firmy Nowy Adres.

Już kilkanaście takich przypadków wystarczy, by zauważyć, że mamy do czynienia z praktyką zawyżania ceny. Sprzedający wychodzą z założenia, że nieruchomość jakoś się sprzeda, czekając na zainteresowanie miesiącami. Na opuszczenie ceny z sufitu decydują się dopiero, gdy na własne oczy przekonają się o nikłym zainteresowaniu. Przeglądając portal Szybko.pl, trafimy na np. blisko 60-metrowe mieszkanie w nowym budownictwie na Mokotowie za 620 tys. zł, czyli 12,4 tys. zł za mkw. Jest to standardowa cena za 1 mkw. dla lokum w tej dzielnicy... ale w segmencie apartamentów. Ogłoszenie wisi od jesieni 2008 roku.

- Między innymi z tego powodu powinniśmy w niektórych segmentach rynku ostrożnie traktować wszelkiego rodzaju wskaźniki średnich cen ofertowych na rynku wtórnym. Mogą one być sztucznie zawyżone przez znaczący udział w rynku ofert sondujących i życzeniowych - twierdzi Cyprynowska.

Właściele próbują także upiększać swoje mieszkania w opisach i na zdjęciach. To jednak najbardziej krótkowzroczna strategia. Nawet najatrakcyjniejsze ogłoszenie jest weryfikowane przez rzeczywistość. Zaniedbany lokal, który dobrze wygląda na fotografii, i tak się nie sprzeda. Zyskamy więc niewiele, a stracimy wiarygodność. Często spotykaną metodą jest także zaniżanie ceny ofertowej. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwną praktyką. Osoby, które chcą sprzedać mieszkanie, starają się w ten sposób sztucznie wykreować zainteresowanie swoją nieruchomością. Następnie raczą kupujących coraz to wyższą ceną, tłumacząc to zwiększającym się popytem. Statystyczna stawka wywoławcza za 1 mkw. stołecznego mieszkania wynosi obecnie 9,1 tys. zł. Znacznie poniżej tej kwoty znajdziemy 80-metrowy lokal o podwyższonym standardzie na Ursynowie, który zdaniem właściciela wart jest obecnie o tysiąc zł mniej. "Podałem orientacyjną cenę" - mówi z wyraźnym rozbawieniem właściciel mieszkania. Takich ofert w okolicy jest kilkanaście, a ja chcę jakoś się wyróżnić. Przecież tak samo robią np. supermarkety - tłumaczy już bardziej poważnie. - Sprzedający mogą sobie zrobić krzywdę takimi manewrami - mówi Jańczuk. - Osoby, które śledzą rynek nieruchomości, wyłapują takie oferty. Kiedy zauważą, że cena wystawionej nieruchomości drastycznie się zmienia, to budzi ich wątpliwości co do oferty, daje sygnał, że coś z nią jest nie w porządku. Jeszcze dwa lata temu, kiedy słowo hossa odmieniane było przez wszystkie przypadki, a ceny dyktowali sprzedający, takie praktyki mogły przynieść zamierzony skutek. Teraz kupujący dysponują mniej zasobnymi portfelami i dokonują bardziej świadomych zakupów. Coraz trudniej przebić się z taką ofertą. Obserwujemy raczej urealnienie cen, nieruchomości są wyceniane zgodnie z ich realną wartością rynkową - kwituje Jańczuk.

@RY1@i02/2010/071/i02.2010.071.021.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Zawyżanie ceny mieszkania może nie wyjść na dobre sprzedającemu. Potencjalny kupujący, przeglądając oferty, od razu dyskwalifikuje takie lokum jako zbyt drogie, co w konsekwencji może prowadzić do braku zainteresowania przeszacowanymi mieszkaniami przez wiele miesięcy

Bartosz Sawicki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.