Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadchodzą złote czasy dla właścicieli automatów

27 czerwca 2018

Sprzedaż towarów z automatów może być opłacalna. Warto więc pomyśleć o tego rodzaju działalności, zwłaszcza że koszty wejścia nie są wysokie, a rynek wciąż kusi ogromnymi perspektywami.

Eksperci są zgodni - nadchodzą złote czasy dla sprzedaży samoobsługowej. Głównie za sprawą zbliżających się piłkarskich mistrzostw Euro 2012, podczas których Polskę czaka fala nie tylko kibiców, ale i turystów lubiących szybkie kupowanie.

Zainwestowanie w automaty z napojami czy przekąskami może się opłacić, szczególnie że nasycenie nimi w Polsce jest wciąż niewielkie. Obecnie działa w kraju 40 tys. urządzeń, a - jak twierdzą eksperci - na rynku jest miejsce przynajmniej na dwa razy tyle.

- Dla tego biznesu najważniejsze są lokalizacja i doświadczenie. Dlatego najlepiej zacząć od 5 - 10 automatów i na nich uczyć się działalności w tej branży - mówi Sławomir Kamiński, dyrektor biura Polskiego Stowarzyszenia Vendingu.

Produkty sprzedawane w automatach charakteryzują się niską ceną. Dlatego tak istotne jest, aby maszyny ustawić w miejscach o dużym natężeniu ruchu klientów.

- To powinny być miejsca, w których ludzie się zatrzymują, a nie tylko przechodzą. Wówczas bowiem większość z nich podejmuje decyzje zakupowe - zauważa Wojciech Burzyński, konsultant w produkującej automaty firmie Vending Partner.

Jego zdaniem najlepszymi miejscami do ustawiania automatów vendingowych są dworce kolejowe, autobusowe, przystanki komunikacji miejskiej, lotniska, szpitale, hotele, urzędy, portiernie czy hale sportowe i widowiskowe. Tego rodzaju lokalizacje są jednak przeważnie już nasycone.

- Rozwój infrastruktury towarzyszący organizacji Euro 2012 sprzyja powstawaniu nowych miejsc, w których można ustawiać automaty - zauważa Sławomir Kamiński.

Wciąż też brakuje automatów na ulicach miast. Przy zagospodarowywaniu takiej lokalizacji trzeba jednak wyposażyć się w urządzenia odporne na ataki wandalizmu. Automaty z mocnymi drzwiami, wrzutem monet uniemożliwiającym kradzież, metalowym panelem frontowym oraz zainstalowanym przeciw kradzieżowym urządzeniem w komorze odbioru towaru proponuje m.in. firma N&W Global Vending.

Na początek warto postawić na automaty z drugiej ręki. To dwukrotnie zmniejsza skalę inwestycji.

- Urządzenia na rynku pierwotnym można kupić w cenie od 5 do 15 tys. zł - mówi Wojciech Burzyński.

Na tym jednak wydatki się nie kończą. Potrzebny będzie jeszcze samochód do przewożenia maszyn, towar oraz wózek do ich transportowania.

- Towar można pozyskiwać na własną rękę, nawiązując współpracę z producentami. Można też stać się operatorem rozwijanej przez nich sieci z automatami vendingowymi - zauważa Sławomir Kamiński. Potrzebna będzie także zgoda właściciela terenu, na którym planujemy ustawić automat. A co za tym idzie, trzeba będzie jeszcze opłacić czynsz i dostęp do prądu i wody. Na szczęście maszyna zajmuje niewiele miejsca, dzięki czemu koszt wynajęcia powierzchni wynosi maksymalnie 200 zł.

A ile można zarobić na automatach? Największe marże, od 300 do nawet 400 proc., generuje sprzedaż ciepłych i zimnych napojów. Na daniach gotowych i przekąskach wynoszą one maksymalnie 50 proc. By biznes był opłacalny, trzeba sprzedać dziennie minimum 30 kubków z kawą czy herbatą. To niewiele, jeśli lokalizacja okaże się strzałem w dziesiątkę.

Jak informują operatorzy, wówczas jeden automat może przynieść ponad 2 tys. zł zysku miesięcznie. Przy sieci liczącej 100 automatów miesięczny zysk może oscylować w okolicach 50 tys. zł.

@RY1@i02/2010/064/i02.2010.064.130.003a.001.jpg@RY2@

Rynek automatów dynamicznie rośnie

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.