12 spółek zapłaciło 1,6 mln zł kar za nieinformowanie o opcjach walutowych
Komisja Nadzoru Finansowego rozpatruje już tylko jedną sprawę dotyczącą niewłaściwego informowania przez spółkę giełdową o transakcjach na opcjach walutowych.
Problemy z opcjami walutowymi będą prawdopodobnie jednym z najgorszych wspomnień wielu inwestorów z 2009 roku. Te ryzykowne transakcje pogrążyły m.in. Odlewnie Polskie, Krośnieńską Hutę Szkła, jedną z pierwszych spółek notowanych na GPW, oraz Elwo z grupy Rafako. Największe straty związane z transakcjami pochodnymi spółki notowały na przełomie 2008 i 2009 roku, kiedy polski złoty gwałtownie się osłabił.
Na 2,6 mln zł kar finansowych, które Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła w 2009 roku, 710 tys. zł wiązało się właśnie z opcjami i innymi ryzykownymi instrumentami. Od początku 2010 roku kary te wyniosły 960 tys. zł. W sumie w tym czasie ukaranych zostało 12 spółek, z reguły za naruszenie obowiązków informacyjnych dotyczących zawarcia głównie walutowych transakcji pochodnych i ich wpływie na sytuację finansową firm.
Za manipulację ukarany został też prezes PKM Dudy, któremu KNF zarzuciła, że wprowadził inwestorów w błąd, zapewniając, że spółka nie ma spekulacyjnych transakcji terminowych.
Wygląda na to, że wartość kar finansowych nałożonych na spółki z powodu m.in. opcji, już mocno nie wzrośnie. W Komisji toczy się obecnie ostatnie postępowanie administracyjne dotyczące niewłaściwego informowania o transakcjach na walutowych instrumentach pochodnych.
- Postępowanie w sprawie ostatniej spółki dotyczy transakcji z 2008 roku. W 2009 roku spółki, można powiedzieć, zmądrzały - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.
Dlaczego postępowania trwają tak długo? KNF wskazuje, że miał na to wpływ precedensowy charakter spraw i ich skomplikowanie. W każdym postępowaniu musiała zebrać kompletny materiał dowodowy, m.in. od banków, doradców spółek oraz samych firm i ich spółek zależnych. Do tego dochodziły analizy transakcji spółek na instrumentach pochodnych, przepływów walutowych i pozycji walutowych tych podmiotów. Urząd nie obawia się, że przewlekłość postępowań obniża ocenę jego skuteczności przez inwestorów.
- Obowiązuje nas procedura administracyjna. Jeśli chcemy obronić decyzję w sądzie, to musimy działać zgodnie z zasadami sztuki - dodaje Łukasz Dajnowicz.
Małgorzata Kwiatkowska
malgorzata.kwiatkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu