Glazerów nie wzrusza protest fanów
Manchester Utd wygrał z Liverpoolem i znów jest liderem Premier League.
Gospodarze w zeszłym sezonie przegrali z Liverpoolem na Old Trafford aż 1:4, byli więc żądni rewanżu. - Pokażemy im, że lekcja nie poszła w las - odgrażał się Darren Fletcher. Manchester od początku miał przewagę, ale już w 5. minucie gola dla gości strzelił Fernando Torres.
Chwilę później Manchesterowi pomógł sędzia Howard Webb, dyktując wydumany rzut karny. Jedenastkę wykorzystał niezawodny Wayne Rooney, a wynik meczu ustalił na 2:1 Koreańczyk Park.
Tym razem derby Anglii miały podtekst - zwaśnionych kibiców obu zespołów połączyła niechęć do Amerykanów rządzących ich klubami. "Kochamy United, nienawidzimy Glazerów" - takie transparenty wywieszają co mecz fani Czerwonych Diabłów i twierdzą, że mają za co. Manchester jest zadłużony na 715 mln funtów. Długi (240 mln funtów) ma też Liverpool rządzony przez Toma Hicksa i George’a Gilletta Jra. Amerykanie nie przejmują się jednak protestami. Glazerowie wyemitowali obligacje, które w dwa tygodnie przyniosły im 504 mln funtów zysku na pokrycie zadłużenia wobec zagranicznych banków. Podpisali też kontrakt sponsorski z afrykańskim gigantem medialnym MTN i zastanawiają się nad kolejną podwyżką cen biletów. Wejściówki podrożały już od 48 do 69 proc. w zależności od sektora, a na Old Trafford po raz pierwszy od 1992 r. pojawiły się puste miejsca.
mch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu