Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Usterki Toyoty powiększają problemy japońskiej gospodarki

2 lipca 2018

Kłopotów Toyoty ciąg dalszy. Wczoraj największy producent samochodów na świecie wezwał do serwisów kolejne cztery modele japońskiego koncernu, w tym najnowszą wersję hybrydowego Priusa.

Naprawy wymaga prawie 440 tys. samochodów na całym świecie, z czego około połowy poza Japonią. Tym razem zawodzą hamulce.

Wcześniej z powodów problemów z dywanikami, które blokują pedały, oraz z pedałem gazu do naprawy wezwano osiem milionów samochodów Toyoty oraz należącej do niej luksusowej marki Lexus. - Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by odzyskać zaufanie naszych klientów - zapewniał wczoraj w Tokio na konferencji prasowej Akio Toyoda, szef koncernu.

Jednak nie będzie to łatwe, bo eksperci oceniają, że odbudowa wizerunku Toyoty jako samochodu niezawodnego potrwa całe lata. Jeszcze przed informacją o problemach Priusa - który obecnie jest najlepiej sprzedającym się modelem Toyoty - straty finansowe koncernu z powodu wykrytych usterek szacowano na 2 mld dolarów. Z tej sumy 1,1 mld to koszt samych napraw, zaś prawie 900 mln zostanie utracone z powodu spadku sprzedaży, który wyniesie co najmniej 100 tys. egzemplarzy. To jeszcze nie wszystko - w ciągu ostatnich dwóch tygodni akcje Toyoty straciły na wartości ponad 20 proc. Agencja konsultingowa Brand Finance, która sporządza ranking najcenniejszych marek świata, wylicza, że wskutek ostatnich problemów wartość marki Toyota spadła z 27 do 24 mld dolarów.

Najgorsze jest jednak coś innego. Problemy Toyoty oznaczają problemy dla całego kraju, a z kolei kłopoty Japonii są znacznie większe niż tylko sprawa Toyoty. - W tym tempie Japonia pogrąży się w morzu. Jeśli Toyota nie jest zdrowa, Japonia nie jest zdrowa - mówi New York Timesowi Masatomo Tanaka z Instytutu Technologicznego w Saitamie. Na potwierdzenie tej współzależności wystarczy kilka danych - Toyota, która zatrudnia obecnie ponad 316 tys. osób, jest największym japońskim przedsiębiorstwem pod względem wartości sprzedaży, w ostatnich latach była także najbardziej dochodową firmą i największym płatnikiem podatków, a dodatkowo jest też największym reklamodawcą w kraju. Druga strona medalu jest taka, że i problemy są rekordowe. W marcu zeszłego roku koncern - jako pierwszy japoński producent samochodów w historii - poprosił o pomoc finansową. Państwowy Japoński Bank Współpracy Międzynarodowej pożyczył Toyocie 3 mld dolarów. Mimo że w 2008 r. wyprzedziła General Motors i została największym producentem samochodów na świecie, w zeszłym roku obrachunkowym zanotowała ona pierwszą od kilku lat stratę operacyjną, która wyniosła 4,4 mld dolarów.

- Ważniejszy od strat finansowych, jakie obecnie ponosi Toyota, jest czynnik psychologiczny, szczególnie w sytuacji głębokiego kryzysu gospodarczego - mówi DGP George Olcott, ekonomista z uniwersytetu w Cambridge. Rzeczywiście, Toyota jest kolejnym z symboli powojennego sukcesu gospodarczego Kraju Kwitnącej Wiśni, który ma poważne kłopoty. Sony coraz bardziej ustępuje pola azjatyckim konkurentom, a w połowie stycznia niewypłacalność ogłosiły narodowe linie lotnicze Japan Airlines, które też wydawały się zbyt duże, by zbankrutować. - Nawet Toyota i Lexus mogą upaść. Nasz przemysł może wkrótce przestać być światowym liderem. Ta świadomość ma ogromny wpływ na naszą narodową psyche - mówi NYT Yukio Noguchi, ekonomista z tokijskiego uniwersytetu Waseda.

Na tę świadomość fatalnie wpływa też fakt, że Kraj Kwitnącej Wiśni coraz bardziej ustępuje pola wschodnioazjatyckim rywalom. Chiny już są drugą gospodarką świata, biorąc pod uwagę PKB liczony według parytetu siły nabywczej, a lada chwila wyprzedzą Japonię także według wartości nominalnej. Na dodatek podczas gdy chińska gospodarka cały czas rozwija się w tempie 8 - 9 proc. rocznie, japońska w zeszłym roku skurczyła się o 5,7 proc., co było jednym z najgorszych wyników wśród państw rozwiniętych. Ekonomiści wprawdzie przewidywali, że w tym roku Japonia zacznie wychodzić z recesji, ale jeśli kryzys Toyoty będzie się powiększać, być może trzeba będzie zrewidować te oceny.

Paradoksalnie jednak problemy największego japońskiego koncernu motoryzacyjnego mogą w dłuższej perspektywie przynieść pozytywne skutki. - Japonia jest w zbyt dużym stopniu uzależniona od eksportu towarów przemysłowych i musi zdywersyfikować swoją gospodarkę. Zamiast starać się być liderem pod względem wielkości produkcji, powinna rozwinąć sektor usług, a także zdecydowanie postawić na wysoko zaawansowane specjalistyczne technologie - mówi nam Olcott. Właśnie ta zachłanność stała się przyczyną kłopotów Toyoty. Poprzedni szef firmy Katsuaki Wanatabe wyznaczył kilka lat temu cele: najpierw 10-, a później 15-procentowy udział w światowym rynku. Aby osiągnąć wyniki ilościowe i zmniejszyć koszty, zaczęto np. te same części stosować w wielu modelach. Teraz widać skutki - usterka jednego elementu w ciągu kilku tygodni praktycznie rozłożyła cały koncern, który do niedawna słynął z jakości.

@RY1@i02/2010/028/i02.2010.028.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

W zeszłym roku Toyota po raz pierwszy w historii poprosiła rząd o pomoc finansową

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.