Symbol japońskiej potęgi gospodarczej bankrutuje
Upadł jeden z symboli powojennego sukcesu gospodarczego Japonii. Wczoraj w tokijskim sądzie wniosek o ochronę przed wierzycielami złożyły linie lotnicze Japan Airlines.
Bankructwo narodowego przewoźnika Kraju Kwitnącej Wiśni dla nikogo nie było zaskoczeniem. Od kilku tygodni akcje JAL traciły na wartości w zastraszającym tempie. W zeszłą środę na jednej sesji ich cena spadła o... 81 proc. Jeszcze pod koniec zeszłego roku za jedną akcję JAL płacono ponad sto jenów, wczoraj - zaledwie pięć (nieco ponad 15 groszy). Oznacza to, że nominalna wartość firmy - która pod względem przewozu pasażerów jest szóstą największą linią lotniczą świata - wynosi 150 milionów dolarów. To mniej niż cena jednego boeinga 787.
- Dowodzi to, że żadna firma nie jest zbyt duża, by nie mogła upaść. JAL i amerykański General Motors były w bardzo podobnej sytuacji - mówi stacji BBC analityk finansowy Koichi Ogawa.
Choć Japan Airlines to największe - poza sektorem finansowym - bankructwo w historii Japonii, dla mieszkańców tego kraju oznacza ono znacznie więcej niż upadek kolejnej firmy. JAL stały się w przeszłości symbolem japońskiej ekspansji gospodarczej.
Początki były skromne. Firma powstała w 1951 r., gdy Japonia wciąż jeszcze była pod okupacją USA, a całą jej flotę stanowiły samoloty wydzierżawione od Philippine Airlines i amerykańskich Northwest. Niecałe trzy lata później zainaugurowano loty międzynarodowe na trasie z Tokio do San Francisco. Wraz z rozwojem gospodarczym Japonii, rozwijały się też Japan Airlines. Samolotem JAL w pierwszą lotniczą podróż po kraju wybrał się w 1954 r. cesarz Hirohito, a w 1966 r. przylecieli do Kraju Kwitnącej Wiśni The Beatles. Narodowymi liniami podróżowały po świecie miliony japońskich turystów, dzięki czemu JAL stały się marką równie kojarzoną z Japonią, jak Toyota czy Sony.
Problemy rozpoczęły się na początku lat 80., gdy w Japonii pękła bańka na rynku nieruchomości. Okazało się, że sprywatyzowana niedawno firma dokonywała niezbyt udanych inwestycji w hotele i ośrodki wczasowe. Od tej pory Japan Airlines nigdy już nie wyszły z długów, mimo że kolejne rządy czterokrotnie ratowały przewoźnika bail-outami. Finanse firmy dodatkowo obciążały konieczność utrzymywania wielu nierentownych tras krajowych oraz rosnące pensje. Gwoździem do trumny stał się kryzys na rynku przewozów pasażerskich wywołany najpierw zamachami z 11 września 2001 r., a później obecną recesją. W efekcie firma jest dziś zadłużona na astronomiczną kwotę 25,6 miliarda dolarów.
Wczorajszy wniosek o ochronę przed wierzycielami nie znaczy jeszcze, że JAL znikną z rynku. Na razie przewoźnik w zamian za kolejne 10 miliardów dolarów pomocy rządowej i umorzenie ośmiu miliardów długów poddany zostanie radykalnej restrukturyzacji. W ciągu najbliższych trzech lat zwolnionych zostanie ponad 15 tysięcy spośród 47 tysięcy pracowników, licząca obecnie 280 samolotów flota zmniejszy się o 53 najstarsze i najbardziej paliwożerne maszyny i zlikwidowane zostaną najbardziej nierentowne trasy. Na powrót do dawnej świetności nie liczy nikt.
- Myślałem, że nie ma takiej możliwości, by JAL upadły. Nawet gdy wartość moich akcji spadła z 800 tysięcy jenów do poniżej 120 tysięcy, byłem przekonany, że firma się jeszcze odbije, więc je trzymałem - mówi Reutersowi Akiko Saito, którego wiadomość o bankructwie JAL zastała na tokijskim lotnisku Haneda.
@RY1@i02/2010/013/i02.2010.013.000.011a.001.jpg@RY2@
Nominalna wartość JAL wynosi dziś 150 milionów dolarów. To mniej niż cena jednego boeinga
Fot. AP
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu