Zróżnicowanie branżowe jest korzystne w kryzysie
W niektórych strefach inwestycje skupione są wokół jednej branży. W okresie dobrym dla gospodarki przynosi to korzyści, w czasie kryzysu lepsza jest dywersyfikacja.
Inwestycje w specjalnych strefach ekonomicznych uzależnione są od infrastruktury na obszarze strefy i dostępności kapitału ludzkiego. Zdarza się więc, że - dzięki specyfice regionu - w SSE dominuje jedna branża.
Tak jest w Warmińsko-mazurskiej SSE, gdzie większość przedsiębiorstw reprezentuje branżę meblarską.
Podobna sytuacja jest również na obszarze strefy katowickiej, gdzie ponad 60 proc. kapitału zostało zainwestowanego przez firmy z branży motoryzacyjnej.
- Koncentracja firm z branży motoryzacyjnej jest rodzajem magnesu, który przyciąga kolejne firmy o podobnym profilu działalności - tłumaczy Łukasz Ciepły z Katowickiej SSE.
Mniejsze zróżnicowanie branżowe sprawia, że strefa mocno odczuwa kryzys dotykający branżę kluczową.
- A ponieważ kryzys najbardziej dotknął branżę motoryzacyjną, miało to bezpośrednie przełożenie na wielkość inwestycji w strefie - ocenia Łukasz Ciepły.
Koncentracja inwestycji z jednej branży bywa ryzykowna, o czym przekonała się kiedyś m.in. Łódź.
- Po złych doświadczeniach z upadkiem w Łódzkiem przemysłu włókienniczego strefa unika zarówno koncentracji inwestycji, jak i pozyskiwania firm z jednej branży - tłumaczy Miłosz Wika, rzecznik prasowy Łódzkiej SSE.
Z takiego założenia wychodzą również inne strefy, które są zadowolone, że przedsiębiorcy reprezentują różne branże.
- Krakowska strefa nie jest ukierunkowana na konkretne branże. Inwestują tu różne firmy - branże IT, motoryzacyjna. Może właśnie dlatego mniej odczuliśmy tegoroczną kiepską sytuację gospodarczą? W naszym przypadku różnorodność się sprawdza - mówi Barbara Wityńska z Krakowskiego Parku Technologicznego.
Strefy nie określają jednak zdecydowanie, co jest lepsze. Zarówno koncentracja, jak i dywersyfikacja branż mają plusy i minusy.
- W czasach prosperity korzystna jest sytuacja, gdy strefa zdobywa inwestora wiodącego. Przyciąga on kolejnych inwestorów, swoich poddostawców - tłumaczy Anna Komorowska, project manager strefy kamiennogórskiej.
- W sytuacji kryzysowej, gdy dominuje jedna branża, skutki kryzysu są znacznie bardziej odczuwalne dla lokalnej społeczności. Zdarzają się więc gminy, które preferują lokowanie większej liczby mniejszych firm o zdywersyfikowanej produkcji, co zapewnia większą stabilność lokalnego rynku pracy - podsumowuje Anna Komorowska.
katarzyna.przybyla@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu