Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski patriota cenny dla Holendrów

29 czerwca 2018

20 lat w jednej grupie finansowej? Leszek Jedlecki, prezes ING TFI, udowodnił, że jest to możliwe. Co więcej, dzięki jego wysiłkom Holendrzy z centrali ING zazdroszczą efektywności polskiej spółce

Jedlecki mówi o sobie, że jest polskim finansowym patriotą. Podkreśla, że pracuje nie tylko dla ING TFI, lecz także dla Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, gdzie pełni funkcję przewodniczącego rady. - Często reprezentuję izbę za granicą, staram się dokładać cegiełki do budowy wizerunku Polski jako wiodącego gracza na finansowym rynku Europy Środkowej - twierdzi Jedlecki.

- Moim marzeniem zawodowym jest to, by Polska stała się regionalnym centrum zarządzania aktywami. Nasze zespoły są na tyle dobre, że sądzę, że jest to możliwe - dodaje.

Sukcesy indywidualne i firmowe

W 2010 roku Leszek Jedlecki zajął trzecie miejsce w rankingu "Book of Lists", wydawanym przez tygodnik anglojęzyczny "Warsaw Business Journal". Wyróżnienie zostało przyznane za umiejętne zarządzanie organizacją i osobisty wkład prezesa Jedleckiego w rozwój polskiej przedsiębiorczości. Ranking został przygotowany przez firmę TUV NORD Polska, specjalizującą się w zarządzaniu jakością.

W tym roku ING TFI po raz czwarty z rzędu zdobyło wszystkie wyróżnienia w kategorii fundusz inwestycyjny w ramach badania konsumenckiego European Trusted Brands 2011. Konsumenci oceniali jakość usług, relację jakości do ceny, wizerunek oraz stopień realizacji potrzeb klienta. Dzięki temu ING TFI zdobyło Kryształowe Godło. Po raz drugi z rzędu zostało laureatem Złotego Godła, które przyznawane jest za najwyższą liczbę głosów spontanicznych oddanych na daną markę przez ankietowanych. W tegorocznym badaniu 23,7 proc. osób zadeklarowało, że darzy zaufaniem ING.

Sam Jedlecki twierdzi, że jednym z jego największych sukcesów zawodowych jest doprowadzenie do sytuacji, w której koledzy z Holandii z zazdrością przyznają, że systemy informatyczne stosowane w towarzystwie kierowanym przez niego dorównują stosowanym przez inwestycyjne spółki z ich kraju. - Słyszeć zdziwienie w ich głosie, gdy mówią o tym, że Polacy ich dogonili, mimo że byli jeszcze piętnaście lat temu daleko z tyłu? Bezcenne - przyznaje Jedlecki.

Otwarte drzwi szefa

Sukces na polu informatyzacji ING TFI to zapewne tylko jeden z powodów, dla których Jedlecki jest bardzo cenny dla holenderskiej grupy. A o tym, że jest, świadczy to, że pracuje dla niej już 20 lat.

Tuż po studiach rozpoczął pracę w Banku Śląskim. - Rynek kapitałowy i finansowy, kiedy uczęszczałem na uczelnię wyższą, zaczął mnie bardzo interesować. Nie mogło się stać inaczej, musiałem trafić do instytucji finansowej - mówi Jedlecki. Zajmował się m.in. nadzorowaniem rozliczeń, pnąc się coraz wyżej po szczeblach kariery.

W 1996 r. otrzymał propozycję, której w tamtym czasie nikt by nie odrzucił. Mało tego, którą każdy menedżer przyjąłby z zachwytem. Była to oferta utworzenia od podstaw pierwszej instytucji inwestycyjnej na polskim rynku. Chodziło o ING Investment Management. Jedlecki został dyrektorem operacyjnym tej spółki. Pełnił tę funkcję przez dwa lata.

Po tym, jak misja została z powodzeniem wypełniona, pojawiło się kolejne wyzwanie: uruchomienie towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Trafił do zarządu świeżo utworzonej spółki w 1998 roku. Od 2002 roku był wiceprezesem. Wejście na fotel prezesa ING TFI zajęło mu dziewięć lat - został nim 20 sierpnia 2007 roku.

Dlaczego przez tyle lat Jedlecki jest związany z jedną grupą? - Bardzo pasuje mi klimat ING. Ta pomarańczowa kultura korporacyjna, oparta na wzajemnym szacunku, zaufaniu i na dialogu powoduje, że nie myśli się o odejściu z firmy - twierdzi Jedlecki. Podkreśla, że zarówno w siedzibach polskich spółek, jak i w holenderskiej centrali charakterystyczne jest to, że można w bardzo łatwy sposób uzyskać dostęp do przełożonego, co powoduje szybszy przepływ informacji, ale wpływa też na to, że stosunki międzyludzkie nie są sztywne i przesadnie sformalizowane. - Moje zdziwienie nie miało granic, gdy odkryłem, że gabinet szefa holenderskiego ING Investment Management dostępny jest praktycznie dla każdego pracownika ING - mówi Jedlecki.

Gdy prezes ING TFI słyszy pytanie, czy nigdy nie zmieni już pracodawcy, uśmiecha się szeroko. - Ja mam bardzo bujną wyobraźnię. Wszystkie propozycje są godne rozważenia. Jednak naprawdę czuję się tutaj jak u siebie i jest to mało prawdopodobne - odpowiada.

Pasjonująca starożytność

Leszek Jedlecki przyznaje, że nie ma wiele czasu na poszerzanie zainteresowań pozazawodowych. - Rzadko kiedy pracuję dziennie krócej niż dziewięć godzin - twierdzi prezes ING TFI.

Jego głównym hobby jest historia starożytności. - Jeśli tylko mam wolny czas, z chęcią spędzam go na lekturze książek dotyczących tamtego okresu. Szczególnie interesują mnie Egipt, Grecja i Turcja. Podczas urlopu zawsze podążam z rodziną śladami zabytków znajdujących się w tych krajach. Wszystkie trzy poznałem już dobrze - twierdzi.

Prezes ING TFI jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunku handel wewnętrzny. - Należałem do pierwszego rocznika, który ukończył SGH, ale jednocześnie do ostatniego, który na dyplomie ma jeszcze świadectwo ze starą nazwą uczelni, czyli SGPiS - mówi.

@RY1@i02/2011/248/i02.2011.248.000001600.806.jpg@RY2@

Materiały prasowe

Leszkowi Jedleckiemu odpowiada pomarańczowa kultura korporacyjna ING oparta na szacunku i zaufaniu

Piotr Rosik

piotr.rosik@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.