Węglokoks zamierza utworzyć silną grupę okołogórniczą
Jerzy Podsiadło: Prywatyzacja to konieczność, bez niej nie będzie możliwa zmiana oblicza Węglokoksu
Dobry tegoroczny wynik oraz kapitał, który budowaliśmy przez lata - zarówno finansowy, jak i ludzki - dają realną szansę na to, że debiut Węglokoksu na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych będzie sukcesem. Chcemy jednak wzmocnić tę szansę i przedstawić inwestorom giełdowym rzeczywiście atrakcyjną ofertę. Dlatego też budujemy przy Węglokoksie silną grupę kapitałową działającą w szeroko rozumianym sektorze okołogórniczym. W sprzyjających okolicznościach wprowadzimy grupę na giełdę w połowie 2012 roku. Mówiąc o sprzyjających okolicznościach, mam na myśli sytuację na rynku finansowym. Prywatyzacja to konieczność. Bez niej nie będzie możliwa zmiana oblicza Węglokoksu. Wierzę w to, że udany debiut giełdowy otworzy nam drogę do dalszego szybkiego rozwoju.
Huta Łabędy jest powiązana z górnictwem, produkuje na jego rzecz. Ten kierunek zostanie utrzymany. Ponadto gliwicka firma uruchamia produkcję kształtowników zimnogiętych, głównie na potrzeby sektora budowlanego. Wiążemy z tą hutą duże nadzieje. Liczymy, że będzie ona przynosiła zyski.
Myślimy też o kolejnych akwizycjach, w tym o nabyciu Węglozbytu. Na jego bazie zamierzamy wejść w handel węglem na rynku krajowym. Węglozbyt ma duży skład węgla w Ostrowie Wielkopolskim, który będzie nam potrzebny przy ekspansji na krajowym rynku. Zamierzamy też kupić zakład wzbogacania węgla Julian w Piekarach Śląskich.
Tak, myślimy o tym. Natomiast za wcześnie jeszcze, by mówić o szczegółach.
Chodzi o przedsięwzięcia, które zamierzamy realizować na terenie Polski. Natomiast mogę powiedzieć, że z Katowickim Holdingiem Węglowym nie prowadzimy rozmów w tej sprawie. Rozmawiamy z Kompanią Węglową, ale nie tylko.
Niczego nie można wykluczyć.
Dotychczas praktycznie tego nie robiliśmy, ale sytuacja rynkowa uległa zmianie. W tym roku do Polski wpłynie ponad 15 mln ton węgla z importu. Kiedy przedstawialiśmy takie szacunki na początku tego roku, wielu ekspertów patrzyło na nas z niedowierzaniem. Tym bardziej że import z powodu wysokich cen na rynkach światowych nie był i nie jest konkurencyjny w stosunku do węgla polskiego. A mimo to przeszło 15 mln ton węgla z zagranicy trafi w 2011 roku na polski rynek. Biorąc pod uwagę wciąż zbyt niskie wydobycie krajowe w stosunku do popytu, zajmiemy się również importem węgla. Oczywiście, nasze działania w tym zakresie będziemy konsultować z partnerami biznesowymi.
Przeprowadziliśmy dogłębne rozeznanie rynkowe. Już tylko krok dzieli nas od importu biomasy na skalę przemysłową.
W tym roku wyeksportujemy niecałe pięć milionów ton węgla. W ubiegłym roku sprzedaliśmy za granicę 8 mln 700 tys. ton węgla. To nadal dla nas ważny biznes, ale nie ma on już potencjału rozwojowego. Stąd też tak głęboka dywersyfikacja działalności.
@RY1@i02/2011/247/i02.2011.247.167000100.805.jpg@RY2@
Andrzej Wawok
Jerzy Podsiadło, prezes zarządu Węglokoksu
Rozmawiał Jerzy Dudała
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu