Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Z gwarancją światowych potęg

26 czerwca 2018

Fundusze inwestujące w długi USA, Niemiec czy Japonii mają przyzwoite stopy zwrotu. Czy ten stan się utrzyma?

Polskie TFI mają w ofercie dziewięć funduszy, w których portfelach obligacje USA, Japonii czy Niemiec mają istotny udział. Wyniki tych produktów są bardzo atrakcyjne, biorąc pod uwagę niewielki stopień ryzyka inwestycyjnego. Stopa zwrotu z ostatnich trzech miesięcy wynosi 5,2 proc., a z ostatniego roku 9 proc., czyli jest wyższa niż w przypadku lokat bankowych, oraz zdecydowanie wyższa od średniej dla wszystkich funduszy dłużnych (5,6 proc. w skali roku) i funduszy obligacji polskich (5 proc. w skali roku). Jeszcze bardziej zachęcająco wygląda średnioroczny zarobek z trzech ostatnich lat (17 proc.), aczkolwiek trzeba przyznać, że w tym okresie lepsze wyniki osiągnęły fundusze obligacji polskich (20 proc.).

Czy tak będzie dalej? Czy obligacje krajów uchodzących za oazy bezpieczeństwa (tzw. safe heaven) wciąż będą przynosić inwestorom zadowalający zwrot z kapitału? Czy ratingi tych krajów zostaną po raz kolejny obniżone, co spowoduje spadek zaufania rynku do ich papierów dłużnych, a więc ze spadkiem ich atrakcyjności inwestycyjnej?

Pytania są o tyle zasadne, że w połowie 2011 roku agencja ratingowa Standard & Poors zrobiła coś, co nie mieściło się do tej pory nikomu w głowie: obniżyła ocenę USA z AAA do AA+. To było pierwsze tego typu zdarzenie od 1917 r. Reakcją była kilkudniowa panika na rynkach. Na szczęście głos zabrały władze państw, które kupują amerykański dług. O braku zmiany pozytywnego podejścia do tych papierów poinformowały m.in. rządy Korei Południowej i Filipin. Jednocześnie jednak Chiny, największy wierzyciel USA, zażądały rozwiązania problemu zadłużenia Ameryki. Pod koniec listopada miało miejsce kolejne złowróżbne zdarzenie: agencja ratingowa Fitch obniżyła perspektywę dla obligacji skarbowych USA do negatywnej, utrzymując jednak ich ocenę na najwyższym poziomie (AAA).

O USA nie należy się jednak za bardzo martwić - sugerują analitycy. Obecnie wszystkie wyprzedzające wskaźniki koniunktury gospodarczej (z ISM na czele) wskazują, że amerykańska gospodarka będzie się miała tylko lepiej. Nic dziwnego, że w grudniowej ankiecie przeprowadzonej przez agencję informacyjną Bloomberg inwestorzy z całego świata wskazali USA jako bezpieczną przystań na czas kryzysu. Kapitał będzie wędrował na tamten, wysoko rozwinięty i bezpieczny rynek, gdyż narasta kryzys fiskalny w Europie. To oznacza, że powinien zwiększać się popyt nie tylko na akcje amerykańskich firm, ale także na papiery dłużne tego kraju. 8 grudnia rentowność (czyli procent, po jakim emitent pozyskuje pieniądze z rynku) papierów 2-letnich wynosiła zaledwie 0,23 proc. Dla porównania dla francuskich obligacji jest to 0,87 proc., a włoskich: 5,84 proc. Atrakcyjność długu USA powinna wzrastać także dlatego, że - jak wskazują analitycy - amerykański sektor publiczny zgłasza ogromne zapotrzebowanie na finansowanie. Eksperci ostrzegają jednak, że istnieje niebezpieczeństwo wzrostu stóp procentowych w USA, co zwykle negatywnie odbija się na cenach obligacji skarbowych. Mimo to i tak Ameryka powinna pozostać safe heaven.

Równie spokojnym miejscem pozostaje Japonia. Rentowność papierów 2-letnich 8 grudnia wynosiła 0,14 proc., a 10-letnich 1,04 proc., podczas gdy rentowność 10-letnich papierów Francji sięgała 3,2 proc., a Wielkiej Brytanii 2,2 proc. Faktem jest jednak, że jeszcze w połowie listopada Tokio płaciło za swoje 10-letnie papiery odsetki w wysokości 0,94 proc. Czy to oznacza, że rynki powoli przestają tolerować dług publiczny Kraju Kwitnącej Wiśni na poziomie 200 proc. PKB? Analitycy wskazują, że to raczej tylko chwilowy skok rentowności tych papierów, spowodowany po trosze sierpniową obniżką przez agencję Moodys ratingu Japonii do Aa3. Przypominają, że gros wierzycieli rządu Japonii to inwestorzy lokalni, a zdecydowana większość wyemitowanych papierów skarbowych znalazło nabywców na rynku wewnętrznym. Podkreślają także autonomię polityki monetarnej i gospodarczej Japonii.

A Niemcy? To najciekawszy przypadek. Nie ma wątpliwości, że to jedna z największych gospodarek na świecie i że bankructwo państwa niemieckiego jest bardzo mało prawdopodobne. Może nawet mniej prawdopodobne, niż upadłość USA. To jednak nie oznacza, że w najbliższych kwartałach i latach obligacje niemieckie pozostaną atrakcyjnym aktywem. Jak wiadomo, nasz zachodni sąsiad jest jednym z kilku najaktywniejszych graczy o uratowanie strefy euro. Tymczasem niektórzy analitycy dopuszczają już nawet możliwość jej rozpadu. Gdyby ten scenariusz się ziścił, niemieckie papiery skarbowe z pewnością nie byłyby poszukiwane przez inwestorów. Na razie jednak rentowność pozostaje na przyzwoitym poziomie (2-latki: 0,29 proc., 10-latki: 2,09 proc.), aczkolwiek wyższym niż w przypadku Japonii i USA.

Wobec aktualnego stanu wskaźników i przedstawionych prognoz klientom TFI pozostaje tylko pytać o dokładny skład portfela funduszu obligacji zagranicznych. Duże zaangażowanie w papiery USA i Japonii nie powinno negatywnie odbić się na stopach zwrotu. Inwestowanie w niemieckie papiery dłużne może się okazać ryzykowne.

@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.21400030s.802.jpg@RY2@

Rentowność obligacji skarbowych (proc.)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.