Francja bez paraliżu lotnisk
Słabnie siła związków zawodowych we francuskim cywilnym lotnictwie. Trwający od kilku dni strajk załóg linii Air France wygasa. Jest już pewne, że powtórki z Australii nie będzie.
Pierwszą oznaką porażki silnych do tej pory francuskich związkowców jest wycofanie się z akcji trzech mniejszych organizacji, które zgodziły się na plan redukcji zatrudnienia. Cięcia są nieuniknione: firma notuje od dwóch lat straty, choć wcześniej zarabiała przez 11 lat z rzędu. - Protest sam się skończy - ocenił przedstawiciel linii Jean-Charles Trehan.
Pozostałe cztery związki reprezentujące załogi zapowiadają kontynuację strajku, ale wczoraj zostało odwołanych zaledwie 10 proc. lotów. Nie jest to na tyle dużo, by zmusić szefostwo Air France do rozmów i ustępstw. Protest jest jednak kosztowny dla linii, której akcje straciły na paryskiej giełdzie aż 4,6 proc.
Sromotną porażką związkowców zakończył się również pierwszy w historii strajk pracowników australijskich linii lotniczych Qantas. W niedzielę trybunał arbitrażowy w Sydney nakazał im powrót do pracy. - Musieliśmy zapobiec ogromnym stratom linii lotniczych i przemysłu turystycznego - stwierdzili sędziowie w uzasadnieniu.
pc, reuters, bloomberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu