Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Faktoring z polisą

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

ZALEGŁOŚCI w płatnościach zmusiły przedsiębiorców do większej ostrożności

Podczas kryzysu zaufanie między partnerami handlowymi zostało poddane bardzo ciężkiej próbie. Wcześniej odbiorcy za sprawą szybkiego wzrostu gospodarczego i popytu na swoje towary i usługi, braku poważniejszych zatorów płatniczych wywiązywali się ze swoich zobowiązań. Nawet jeżeli dostawca nie otrzymywał środków w terminie określonym na fakturze, to i tak bardzo łatwo mógł sfinansować braki w kasie kredytem bankowym, o który było nietrudno, a co więcej okazywał się on zwykle tani. Problemy zaczęły się, kiedy gospodarka zaczęła spowalniać i jednocześnie banki zakręciły kurek z kredytami.

- Po tak nieprzyjemnych niespodziankach wśród klientów zdecydowanie wzrosło zainteresowanie ubezpieczeniem należności handlowych, do tej pory zarezerwowanych dla większych transakcji z bardziej ryzykownymi kontrahentami - mówi Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Bank Polska. Jego zdaniem było to efektem uśpienia czujności przedsiębiorców, które zaczęło się w momencie ożywienia gospodarczego. Dlatego w okresie kryzysu ubezpieczyciele odnotowali skokowy wzrost liczby ubezpieczanych należności handlowych.

- Identyczne zjawisko wystąpiło w instytucjach oferujących faktoring pełny, czyli z przejęciem ryzyka niewypłacalności dłużnika - mówi Kacprzak. Jego zdaniem korzystający z ubezpieczenia należności przekonali się jednak szybko, że przy wszystkich swoich zaletach to rozwiązanie ma jedną wadę - na wypłatę odszkodowania przez firmę ubezpieczeniową trzeba czekać minimum 120 dni od terminu płatności faktury. A oczywiste jest, że firma musi przez te kilka miesięcy bez gotówki w obrocie funkcjonować, bo nikt jej nie zwolni z zapłacenia swoim dostawcom w terminie. Musi też płacić podatek VAT od wystawionych faktur.

Na fali rosnącego zainteresowania zabezpieczeniem ryzyka niewypłacalności dłużnika kilka banków wprowadziło tzw. faktoring pełny z polisą klienta. - Ten rodzaj faktoringu jest remedium na najbardziej dotkliwy mankament ubezpieczenia, czyli długi okres oczekiwania na wypłatę odszkodowania. A z powodu kryzysu liczba klientów, którzy zawarli z ubezpieczycielami polisy, bardzo wzrosła - mówi Kacprzak.

Mechanizm usługi jest bardzo prosty. Polega na tym, że między klientem, bankiem a ubezpieczycielem zostaje podpisane trójstronne porozumienie, na mocy którego ewentualne odszkodowanie ubezpieczyciel wypłaci bezpośrednio do banku. Dzięki temu klient nie musi czekać czterech miesięcy na wypłatę odszkodowania, ponieważ bank wypłaca zaliczkę za fakturę już tego samego dnia, w którym została ona wystawiona.

- Za sprawą takiego rozwiązania firma płaci tylko raz za pozbycie się ryzyka niewypłacalności kontrahenta - nie musi płacić bankowi, skoro już raz zapłaciła za to ubezpieczycielowi. Daje to więc wyraźne oszczędności. Klient może negocjować prowizję za przejęcie ryzyka bezpośrednio z ubezpieczycielem i ustalić warunki, które mu odpowiadają - podkreśla Kacprzak.

Z kolei włączony do procesu zabezpieczania płynności firmy bank zapewnia jej wszystkie zalety faktoringu. Oznacza to finansowanie faktur już tego samego dnia, w którymi klient taką fakturę wystawił i to bez konieczności przesyłania jakichkolwiek dokumentów papierowych, tylko przy użyciu systemu komputerowego. W przypadku opóźnienia bank kontaktuje się z odbiorcą w celu uzyskania spłaty. Dzięki wczesnemu rozpoczęciu odzyskiwania należności rosną szanse, że dłużnicy będą płacić z mniejszymi opóźnieniami, co spowoduje, że klient uniknie podnoszenia kosztów ubezpieczenia.

Jednak jak zaznacza Joanna Kulawik, dyrektor działu zarządzania zależnościami w Polfactor, przedsiębiorcy muszą pamiętać, iż samo podpisanie polisy i opłacanie składki nie daje im gwarancji, że w przypadku niewypłacalności ich odbiorcy otrzymają odszkodowanie. - Polisa nakłada pewne obowiązki na ubezpieczonego, wypełnienie których warunkuje przyszłą wypłatę odszkodowania. W tym produkcie faktor przejmuje na siebie zarządzanie polisą ubezpieczeniową - mówi Kulawik.  

Magdalena A. Olczak

magdalena.olczak@infor.pl

@RY1@i02/2011/199/i02.2011.199.13000070b.802.jpg@RY2@

Fot. Mat. prasowe

Maciej Poprawski I dyrektor biura sprzedaży i obsługi polis, KUKE SA

Nawet w czasach dobrej koniunktury istnieje niebezpieczeństwo, iż jakiś kontrahent będzie zwlekał z regulowaniem swoich zobowiązań płatniczych. Z założenia udzielanie kredytu kupieckiego (odroczonego terminu płatności) niesie za sobą ryzyko nieotrzymania płatności. Dlatego zabezpieczenie kredytu kupieckiego należy traktować jako podstawowe narzędzie zarządzania płynnością finansową i powinno być ono nierozerwalnie związane z działalnością handlową. Ubezpieczenie kredytu kupieckiego to przede wszystkim zobowiązanie ubezpieczyciela do wypłaty odszkodowania w przypadku, gdy klient opóźnia się z płatnościami lub nie reguluje ich wcale. Dzięki monitorowaniu standingu finansowego kontrahentów ubezpieczenie umożliwia również właściwe podejmowanie decyzji odnośnie wyboru partnerów handlowych oraz na podstawie prowadzonych analiz określanie bezpiecznego poziomu współpracy. W większości oferowanych na rynku produktów ubezpieczyciel podejmuje także działania windykacyjne wobec dłużnika.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.