Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Unijne załamanie inwestycji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

KOŃCZĄ SIĘ PIENIĄDZE z Brukseli. To oznacza mniej inwestycji publicznych, które napędzały gospodarkę. Za dwa lata wydatki na drogi spadną z dzisiejszych 33 mld zł do 13. Zapaść najbardziej odczują średnie i małe firmy

Firmy, głównie budowlane, przygotowują się na radykalne zmniejszenie funduszy z UE w latach 2013 - 2014 na inwestycje publiczne. Zakręcenie kurka z unijnymi pieniędzmi wpłynie negatywnie na nasz rynek pracy i wzrost gospodarczy. Etatów będzie mniej, a wzrost PKB niższy od zakładanego.

Dziura w latach 2013 - 2014 wynika z tego, że kończą się pieniądze z jednego unijnego budżetu - zakontraktowaliśmy już 185 z 270 mld zł z przyznanej nam pomocy - a z kolejnego kurek dopiero zostanie odkręcony. W przypadku dróg będzie to radykalna jazda w dół. W tym roku na ten cel wydamy 33 mld zł, w kolejnym o 3 mld zł mniej. Za to już rok 2013 przyniesie prawdziwe załamanie. Ubędzie 20 mld zł. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, że sytuacja poprawi się w 2014 roku.

Z tego powodu firmy już teraz planują wyjścia awaryjne. Ponad połowa zamówień Polimexu-Mostostalu wycenianych na przeszło 10 mld zł pochodzi z kontraktów drogowych. Ale Konrad Jaskóła, szef spółki, podkreśla, że w najbliższych latach jego firma poszuka zarobków także w energetyce. - To jeden z najbardziej rozwojowych obszarów gospodarki - mówi. W grę wchodzą kontrakty na blisko 30 mld zł.

Podobną strategię przyjmuje Budimex. Oprócz energetyki chce rozbudowywać i remontować infrastrukturę kolejową. W związku z opóźnieniami w wykorzystaniu funduszy na ten akurat cel nadal będą one napływać z Brukseli. Budimex kupił już od PKP Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury. Jednocześnie firma myśli o wyjściu poza branżę budowlaną. - Chcemy wejść w gospodarkę odpadami, od odbioru przez składowanie po utylizację - mówi rzecznik firmy Krzysztof Kozioł.

Inna strategia to ucieczka poza Polskę. - Na wschodzie ruszą duże projekty związane z olimpiadą w Soczi w 2014 i Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w Rosji w 2018 roku. Tam nasze firmy drogowe mogą zdobywać rynek - mówi prezes Lotosu Asfalt Leszek Stokłosa.

O ile wielkie przedsiębiorstwa zapewne poradzą sobie, kłopoty mogą mieć podwykonawcy. - Najbardziej odczują zapaść średnie i małe firmy. Duże poszukają miejsca w innych segmentach rynku, a te zagraniczne zamkną oddziały w Polsce i pójdą gdzie indziej - mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Bez względu na pomysłowość menedżerów gospodarka odczuje skutki zmniejszenia wydatków. Mniejsze inwestycje publiczne oznaczają wolniejszy wzrost i mniej miejsc pracy. - Przez ostatnie kilka lat inwestycje publiczne były silnym czynnikiem napędzającym rozwój. Zwiększają wydajność całej gospodarki, nie tylko branży budowlanej - podkreśla dr Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. Rząd zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale przy wymogu utrzymania dyscypliny finansowej ma bardzo wąski margines swobody.

Grzegorz Osiecki

Maciej Szczepaniuk

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.