Private equity liczą na okazje do przejęć
NISKIE WYCENY giełdowe małych i średnich spółek powodują większe zainteresowanie nimi ze strony funduszy
Fundusze private equity ruszają na łowy. Sprzyja im sytuacja na giełdzie, bo im bardziej spadają akcje spółek, tym atrakcyjniejsze dla inwestorów stają się ich wyceny. Na korzyść funduszy działa też zatrzymanie planowanych na jesień ofert publicznych. Dlatego przedstawiciele branży nie spodziewają się, że powtórzy się obecnie sytuacja z 2008 r., kiedy na kilka miesięcy zaprzestano rozmów o przejęciach.
- Widzimy większe zainteresowanie współpracą z private equity wyrażone liczbą przesyłanych nam propozycji. Jednocześnie obserwujemy też istotny spadek oczekiwań co do wyceny - mówi Paweł Gieryński, partner w Abris Capital.
Po finansowanie zgłaszają się również ci przedsiębiorcy, którzy planowali tej jesieni debiut na warszawskiej giełdzie. Od sierpnia rynek IPO właściwie zamarł. W poprzednim miesiącu na rynek wprowadzono jedynie cztery spółki, we wrześniu ani jednej. Tymczasem np. w maju na parkiecie pojawiło się sześciu nowych graczy.
- Sporo spółek, które chciały w ten sposób pozyskać finansowanie, będzie bez wątpienia widziała w private equity sposób na zrealizowanie swoich planów. Ten trend jest już widoczny w Polsce - mówi Michał Chałaczkiewicz z Montagu Private Equity.
Monika Morali-Efinowicz z Advent International tłumaczy, że tylko niektóre fundusze - w tym zarządzany przez nią w Polsce Advent International - potrafią inwestować niezależnie od cykli gospodarczych.
- W czasach dużej niepewności aspekty takie jak dostęp do kapitału, know-how sektorowego oraz do dodatkowych, w tym zagranicznych, rynków zbytu, które zapewniają fundusze, stają się kluczowe dla powodzenia firm - mówi Morali-Efinowicz.
Na celowniku funduszy są teraz przede wszystkim przedsiębiorstwa z sektorów odpornych na spowolnienie gospodarcze, jak na przykład ochrona zdrowia, infrastruktura, a także liderzy niszowych rynków. Sporo może się dziać również w tych firmach, których przychody rosną dzięki wydatkom konsumenckim.
- Coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega również, że private equity są źródłem kapitału dużo bardziej przewidywalnym i znacznie mniej kapryśnym od giełdy, dla którego przede wszystkim liczą się długoterminowe fundamenty biznesu, a nie aktualny kurs akcji - twierdzi Łukasz Pawłowski, szef działu M&A Espirito Santo Investment Bank.
Przedstawiciele funduszy pytani o to, dlaczego teraz zachowują się inaczej niż w 2008 r., odpowiadają, że dopóki banki są skłonne udzielać kredytów, nie należy się spodziewać stagnacji na rynku. Problem może się pojawić, kiedy instytucje finansowe zaczną mieć same problemy z pozyskaniem gotówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu